Papież Grzegorz I Wielki mawiał : “nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia, niż wyrzec się prawdy”. Słów tych wydają się nie rozumieć elity bądź też łże-elity polskiej sceny politycznej. Z drugiej jednak strony nie trudno zrozumieć blady strach jaki padł na owe dinozaury minionej epoki, jeżeli przyjrzymy się upiorom przeszłości, które obecnie prześladują grupę nieszczęsnych, chorych z nienawiści polityków.
Szara sieć układu wyrosłego ze struktur betonu partyjnego PRL i PRL-bis jakim była w początkach swego istnienia III RP, przeżyła chwile grozy na wieść o prawdziwej lustracji i deubekizacji zbliżającej się z prędkością rozpędzonej lokomotywy. Nie dziwota więc, że SLD postawiło sobie za cel wcielenie się w postać Supermena, który mocen jest ową lokomotywę zatrzymać. Postkomuniści zapomnieli nagle (lub też nigdy nie pamiętali) o elementarnych zasadach sprawiedliwości, sprzeciwiając się operacji drastycznego obniżenia emerytur dla antypolskich katów na usługach Moskwy. Sytuacja jaką stworzyli jest bowiem ponad wszelką miarę patologiczna, gdyż łobuzeria z SB i UB pobiera niebotyczne sumy liczone w tysiącach złotych, podczas gdy ich niewinne ofiary, najczęściej nieugięci patrioci, muszą zadowolić się wręcz głodowymi świadczeniami. Wobec tego szczególnie łajdackie są słowa pseudoprzewodniczącego lewicowej kliki mówiące, iż w tych zbrodniczych służbach służyło “wielu dobrych ludzi”. Tak ordynarne kłamstwo zakrawa na kpinę!
Na tym jednak nie koniec. Powodów do paniki, rządzącemu do września 2005 roku środowisku zdrajców narodowych, dostarczył arcylustrator Antoni Macierewicz. Dzięki jego pracy najpierw rozmontowano, a później ujawniono raport z likwidacji jednaj z najbardziej patologicznych organizacji III RP, Wojskowych Służb Informacyjnych. Zarówno bonzowie, jak i wierne im partyjne miernoty, w obliczu perspektywy ujawnienia przeszłości, zaczęły lękać się o swój los. WSI przez ponad 15 lat swej działalności dopuściły się niebywałej ilości przestępstw i nadużyć. Warto zaznaczyć, że te pseudowywiadowcze struktury w ciągu swojego istnienia nie schwytały ani jednego agenta obcego wywiadu! Ponadto naszą wschodnią granicę zabezpieczał tylko jeden agent WSI, podczas gdy np. w MSZ było ich 108, w firmie “LOT” - 140(!), zostali rozlokowani również we wszystkich bankach, ministerstwach, Głównym Urzędzie Statystycznym, Orlenie oraz w większości instytucji gospodarczych. Na domiar złego służby inspirowały artykuły prasowe (m.in. w osławionej “Gazecie Wyborczej”), ingerowały w kontrakty wojskowe na zakup nieistniejącego(!) sprzętu, a co gorsza stały się organem wspomagającym założenie takich stacji społecznej propagandy jak TVN i Polsat, gdyż ich szefowie byli już wieloletnimi współpracownikami wcześniejszych służb PRL. Na ironie zakrawa fakt, iż w wyniku konfliktu interesów w branży alkoholowej, WSI zaczęły rozpracowywać nawet prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Wobec tego można się domyślać czyim udziałem były jego postlibacyjne ekscesy w Charkowie i Nowym Jorku…
Przeciwko ujawnieniu tych i innych wynaturzeń w działaniu WSI zaprotestowało szerokie spektrum partii politycznych, od SLD aż po trawioną konfliktami wewnętrznymi a jednak zawsze niezawodną w arcypieniactwie Platformę Obywatelską. Prawdę powiedziawszy trudno się dziwić tak gwałtownej reakcji środowiska ponoszącego bezpośrednią odpowiedzialność za tuczenie gada jakim były WSI, na dodatek gada hodowanego w prywatnym folwarku za jaki uważali Polskę komuniści oraz ich godni następcy. Wobec tego jeszcze przez długi czas możemy spodziewać się walki farbowanych lisów z ludźmi, którzy tę krwiożerczą watahę próbują rozpędzić kijem prawdziwej historii. Nie można zapomnieć, iż media założone przez agentów wciąż istnieją, a lwia część zdezorientowanego społeczeństwa wciąż pada ofiarą grupomyślenia i z dziecięcą naiwnością akceptuje zakłamany obraz rzeczywistości serwowany przez dziennikarzy znajdujących się na usługach czerwonej dynastii.
Skompromitowani działacze nie składają broni i jeszcze długo będą usiłowali zdyskredytować działania antykomunistyczne, zakłamać przeszłość i pisać na nowo historię, podejmą desperackie próby zniszczenia idei lustracji. Wszystko w imię obrony własnego interesu. Pierwsze tego symptomy już widać. SLD głosi jawne dytyramby na cześć służb, ale PO jest o wiele sprytniejsza. Pod obłudną zapowiedzią całkowitej lustracji właściwie dla wszystkich, kryje się naprawdę plan totalnego jej zahamowania, ponieważ procesy mające objąć setki tysięcy osób są całkowicie nierealne, toteż tak skonstruowany proceder trwałby nieskończenie długo, bez celu, a o to właśnie liberalnym planistom chodzi. W działaniach propagandowych wyręczają ich tzw. pożyteczni idioci, czyli ludzie mediów, którzy sławią utopijne idee nie mając świadomości zakamuflowanych celów, bądź też (co bardziej prawdopodobne) zajmie się tym medialna oś zła, tak sprzyjająca opcji postkomunistycznej i liberalnej w imię najwyższego dobra jakim jest wg nich “odsunięcie PISu od władzy”. No cóż, ekstremalnie bezproduktywnej opozycji na inny program po prostu nie stać, potrafi jedynie szlacheckim wzorem bezczelnie zrywać sejmy za pomocą sabotowania głosowań.
“Przeszłość jest tatuażem, nic jej nie zmaże” - te słowa jak na ironię znalazły się w utworze muzycznym wykorzystanym w kampanii wyborczej przez postkomunistycznych “Demokratów” (czyli dawnej Unii Wolności). Jest to niestety prawda. Obecni krzykacze i siepacze swoją historię już napisali, a teraz nadszedł czas, aby prawda wyszła na jaw. To nic, że dla niektórych jest bolesna, trudna i niewygodna, bo “wiedza jest lepsza od niewiedzy; historia lepsza niż mit”.


Zostaw komentarz