Europejskie lwy salonowe mają ostatnio nietęgie miny. Chyba nie spodziewały się oporu ze strony osamotnionej Polski. Wielcy dyplomaci jeden po drugim zjawiają się we Warszawie z wytycznymi i… wracają do swoich krajów niepyszni jak Romano Prodi.
Włoski premier, wrócił z Polski szczególnie markotny. Nie ukrywał nawet swojego rozczarowania przed dziennikarzami.
-Istnieją fundamentalne różnice, dotyczące koncepcji Europy - oznajmił Prodi rozżalony, że Polska nie wykazuje entuzjazmu wobec traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej zabierającego jej część wcześniej przyznanych uprawnień.
{more}
Niesubordynacja Polaków najwyraźniej mocno już irytuje przywódców UE. Przecież brukselscy biurokraci dawno temu ustalili, że “najgrubszą konstytucję świata” należy przyjąć bez poprawek i bez względu na zdanie mieszkańców poszczególnych krajów Unii!
“Zamknięte przed traktatem drzwi”, to nie jedyne z rozczarowań jakie spotkało w naszym kraju włoskiego socjalistę.
“Prodi nadstawiał uszu w kwestii polskiej wrogości wobec Rosji, wielkiego dostawcy gazu”- przedstawił kolejna troskę włoskiego premiera dziennik La Republica.
Podobno Polakom ciągle nie podoba się pomysł budowy niemiecko-rosyjskiego gazociągu przez Bałtyk, a na dodatek odmawiają Rosji prawa do decyzji o ewentualnej budowie w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
Oj, same problemy z tymi Polakami!
Chłodny Żółw


Zostaw komentarz