Z tarczą i na niej

Sprawa amerykańskiej tarczy antyrakietowej oraz jej ewentualnej lokalizacji elektryzuje opinię publiczną w kraju i za granicą. Wyraźnie słychać zarówno chór jej zwolenników jak i zadeklarowanych przeciwników, a siła argumentów jest na pierwszy rzut oka równa po obu stronach. Jednakże skrajni amerykanofile, ślepo wierni neokonserwatystom zza oceanu wydają się nie dostrzegać dalekosiężnych konsekwencji montażu instalacji antyrakiet na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

Po pierwsze nie wiadomo właściwie czemu tarcza w planowanym kształcie miałaby służyć. Tzw. państwa zbójeckie, do jakich zalicza się Iran i Korea Północna wprawdzie prowadzą badania nad bronią masowego rażenia, ale miną lata zanim cokolwiek uda się im osiągnąć. Poza tym jaki interes miałby np. Iran w atakowaniu Europy, z którą utrzymuje kontakty handlowe, a mógłby utrzymywać jeszcze większe? Nie wspominając już o państwie Kim Dzong Ila, które oparte na doktrynie samowystarczalności “dżucze” paradoksalnie utrzymuje się prawie wyłącznie ze środków pomocowych USA. W takim układzie mówienie o apokalipsie nadciągającej z Dalekiego Wschodu zakrawa na groteskę. Poza tym nie rozumiem na czym polega owa “zbójeckość” owych państw. Ile wojen ostatnio wywołały? Wg mnie zbójeckimi państwami są właśnie USA oraz Izrael, które to wywołały ostatnio wojnę w Iraku, Libanie, destabilizują cały Bliski Wschód oraz głoszą buńczuczne zapowiedzi zakończenia z “irańskim terrorem”.

Niebagatelną rolę w całym sporze odgrywa, rządzona przez ekstremistyczną ekipę Władimira Putina, Rosja. Ludzie wywodzący się z kręgów KGB doskonale wiedzą jakie konsekwencje może mieć naruszenie równowagi sił w obecnie wielobiegunowym świecie. Wiadomo przecież, że nikt nie odważy się na atak, jeżeli jego następstwem będzie nieubłagany odwet i automatyczna obustronna zagłada nuklearna. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie w momencie kiedy strona atakująca wyklucza zagrożenie odpowiedzią, wówczas pozbawiona groźby zemsty jest bardziej skłonna do radykalnych posunięć. Gwarancja bezpieczeństwa złożona w rękach amerykańskich neokonserwatystów, którym marzy się władza nad światem, rodzi groźbę wybuchu nowej wojny atomowej o zasięgu globalnym. Oczywistym jest, że kilka silosów z antyrakietami nie zapewnia unieszkodliwienia rosyjskich pocisków balistycznych, ale kładzie podwaliny pod budowę większego systemu zdolnego do zmiany siłowej polaryzacji mocarstw naszej planety.

Putin doskonale pamięta, że strategia “wojen gwiezdnych” Ronalda Reagana, a właściwie jego blef, przyczynił się do bankructwa ZSRR oraz jego rozpadu. Dziś kondycja finansowa Rosji wcale nie jest lepsza, Putina nie stać na budowę podobnego systemu, więc będzie zmuszony szukać innego rozwiązania, pytanie tylko gdzie? Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg dlatego tak agresywna polityka amerykańskich neokonserwatystów może doprowadzić do konsolidacji nowej antyamerykańskie osi, na której leżeć będzie Rosja, Chiny i państwa arabskie. Każde z powyższych państw ma powody aby nienawidzić USA. Rosja w zimną wojnę gra od lat, w Chinach USA, jako najbardziej zadłużone państwo świata (!) ma największe długi, a państwa arabskie mają już dość skrajnie irytującej polityki Izraela oraz ekspansywnych dążeń supermocarstwa zza Atlantyku.

Polska jest więc znów tylko pionkiem w globalnej walce. Nie jest to wszak dla niej nowość. Wielokrotnie w myśl źle pojętych interesów użyczała terytorium, finansów i swoich zasobów dla obcych państw. Przykładowo August II Sas zaangażował polskie terytorium jako arenę walko rosyjsko-szwedzkich w wojnie północnej. Nasz kraj nie miał w tym oczywiście żadnego interesu, a konsekwencją przemarszu wojsk były katastrofalne zniszczenia. Napoleon z kolei wykorzystał beznadziejną sytuację Polski pod zaborami i używał polskich żołnierzy jako ślepo oddanego mięsa armatniego. W wieku XX Polska kompletnie się pogubiła, zawarła niekorzystne lub iluzoryczne sojusze, co doprowadziło do katastrofy i dostania się w ręce reżimu ZSRR. Przez lata, Polska była bazą radzieckich jednostek. Nasz kraj musiał w ramach Układu Warszawskiego sfinansować gigantyczny, ściśle tajny kompleks rakietowy w Bornym Sulinowie. Po wybudowaniu obiektu teren opuścili polscy żołnierze a ich miejsce zajęli sowieci. Około 200 rakiet miało służyć do ataku nuklearnego na NATO. Zakładano ponad 50% śmiertelność w ludziach, a Polskę po zachodnim odwecie czekał los nuklearnej pustyni. Gdyby dodatkowo po ataku atomowym przez nasze terytorium przeszło radzieckie wojsko to w Polsce nie pozostałby kamień na kamieniu. Można sobie tylko wyobrażać skutki komunistycznego szaleństwa.

Dziś miejsce sowietów zajęli amerykanie. Polska znów ma stać się areną walki propagandowej, a w przyszłości nie wykluczone że realnej spirali przemocy. Ryzyko jakie mamy podjąć powinno być więc opłacalne, ale czy jest? Bynajmniej. USA nie gwarantuje nam bezpieczeństwa ani politycznego ani militarnego. Widać to na przykładzie kontaktów z Rosją, które są całkowicie nieudolne. Wschodni sąsiad może nam np. odciąć dopływ surowców energetycznych, zamontować dodatkowe rakiety na Białorusi, wypowiedzieć nam propagandową wojnę, zablokować polski handel ze Wschodem, itd. Możliwości działania są niemal nieograniczone. Rosja to kolos, ale czy Polska jest Goliatem?

Ekipa Busha znajduje się już w schyłkowej fazie urzędowania. Ich kres jest bliski, a lewackie hordy z Partii Demokratycznej ostrzą zęby w oczekiwaniu na zmianę warty. Kto wtedy sfinansuje budowę silosów? Czy Polska znów będzie inwestorem budującym drugie Borne Sulinowo? Pytań jest oczywiście więcej, a co gorsza większość z nich pozostaje bez odpowiedzi.

Faktem jest, że panujący obecnie względny spokój nie będzie trwał wiecznie, ale działania neokonserwatystów zwiększają tylko ryzyko konfliktu. Tym samym amerykańskie elity zbliżają się ideowo do postaci Józefa Stalina, dla którego III wojna światowa była niespełnionym marzeniem. Paradoksalnie USA, kreowane przez propagandę na orędownika pokoju, jest dla niego największym zagrożeniem, a sytuacja przypomina kota, który uważa się za strażnika myszy. Obłuda tego kraju utworzonego na fundamentach herezji, masonerii, fałszu i zbrodni nie może dziwić, ale nieuchronnie prowadzi świat drogą ku zagładzie. Jeżeli amerykańscy neokonserwatyści postawią sprawę na ostrzu noża to otrzymają swój upragniony “nowy wspaniały świat”. Tylko, że pozostaną w nim już sami, gdzieś pod ziemią we wnętrzu swojego bunkra. Chyba najlepszym podsumowaniem są słowa J.F.K. (jedynego prezydenta USA, który nie należał do masonerii): “albo człowiek położy kres wojnie albo wojna położy kres człowiekowi”.

62 czytań

Napisane przez: Chlodny









Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

czerwiec 2007
P W Ś C P S N
« maja   lipca »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Wasze komentarze