Wrócę do sprawy zniesienia putinowskiego embarga na import polskiego mięsa, bowiem w narodzie panuje błędne przekonanie, iż to sukces nijakiego cudotwórcy z Kaszub. Wokół sprawy urosła już tak duża bańka iluzji, że wypadałoby chociaż symbolicznie wetknąć w nią szpilę. Otóż w listopadzie 2005 Kreml wprowadził embargo na polskie produkty mięsne oraz roślinne oświadczając, że polskie firmy łamią rosyjskie prawo np. fałszując świadectwa fitosanitarne.
Naturalnie strona polska dementowała te oskarżenia, ale z Moskwy słychać było tylko głośny rechot. Do polskich zakładów zapraszano rosyjskich weterynarzy na kontrolę, ci przyjeżdżali i mówili, że wszystko jest łokey, jednak embargo gnębiło polskiego producenta nadal. Niemal od początku wiadome było, że sprawa z embargiem to nic innego jak sowiecka sankcja narzucona na Polskę przypuszczalnie za złamanie niepisanego prawa międzynarodowego jakie obowiązywało do tej pory na linii Warszawa-Moskwa. Pewnego słonecznego dnia ekipa dyplomatołków pod dowództwem minister Fotygi postanowiła postawić sprawę na ostrzu noża i zagrała kartą unijną. To postawiło putinowską Rosję w dość nietypowej sytuacji, ponieważ tamtejsi dyplomaci nagle uświadomili sobie, że Polska jest częścią eurokołchozu i będą zmuszeni prędzej czy później tą swoją śmieszną sankcję zdjąć. Rzecz jasna, że zdejmować jej od razu zbytnio nie wypadało, bo raz, że oznaczałoby to wyraźne przyznanie się do faktycznych przyczyn nałożenia tego embarga, a dwa, że w Rosji prowadzi się politykę o charakterze wręcz nacjonalistycznym, co sprawia, że każda słabość Rosji musi być starannie zakryta przed narodem. Zatem w Moskwie postanowiono zbytnio nie śpieszyć się z otwarciem rynku na polskie mięso, jednak dobrze wiedziano, że batalia jest raczej przegrana. Los chciał, że w Polsce zmieniła się ekipa rządząca w związku z czym dla Moskali pojawiła się doskonała okazja na wyjście z opresji bez uszczerbku i tym bardziej, że dyplospryciarze wywęszywszy równie doskonałą szansę na pokazanie tej ich sloganowej normalności - błyskawicznie zrobili ukłon w stronę Kremla. Rosja nie zwlekała ani chwili i embargo zostało zniesione. Tym samym w Rosji puste kieszenie nadal wypełnia niczym nieuszczuplona duma narodowa, a w Polsce dyplospryciarze przywłaszczyli sobie sukces dyplomatołków.


Jeden komentarz do “Dyplospryciarze i batalia o mięso”
Zostaw komentarz