Na wschodzie bez zmian V

Część V (1999-2008)

Borys Jelcyn namaścił Władimira Putina na swego następcę i czynem swym zerwał z kilkudziesięcioletnią komunistyczną tradycją walki o władzę na Kremlu. Od czasów Lenina, kolejni władcy czerwonego imperium toczyli bój na śmierć i życie o to, kto obejmie rządy w największym kraju świata. To symboliczne namaszczenie oznaczało powrót do carskich obyczajów, a nowy prezydent okazał się mistrzem w łączeniu tych dwóch tradycji. Oligarchowie, którzy zamienili moskiewską twierdzę w teatr marionetek wkrótce mieli się przekonać, że pacynka rodem z FSB jest sprytniejsza niż ręka pociągająca za sznurki.

Putin - prawnik z Petersburga, pułkownik FSB, syn oficera KGB i wnuk funkcjonariusza NKWD, były premier i pasjonat wielkiej polityki napisał pracę naukową dotyczącą roli surowców energetycznych w polityce międzynarodowej Rosji. Car gazu i nafty, jak bywa określany, otrzymał szansę wprowadzenia swoich strategicznych idei w czyn, ale najpierw musiał uporać się z politycznymi ambicjami wielkiego biznesu. Oligarchowie byli święcie przekonani, że udało im się zainstalować swojego człowieka, jednak Putin postanowił pokazać im właściwe miejsce w szeregu. Prezydent Rosji początkowo wysyłał w kierunku Familii ostrzegawcze sygnały, że sielanka się skończyła, lecz buńczuczni burżuje typu Bieriezowskiego nawet nie myśleli o zmieniających się wiatrach na Kremlu.

Beztroska wiara w dobroczynność Putina okazała się równie złudna co fatamorgana. Na jednym z posiedzeń Familii z Putinem Chodorkowski został zdruzgotany i poradzono mu wyjazd z kraju. Najwyraźniej nie wierzył w groźby i pozostał w kraju przodków, aby kolejne lata spędzić w kolonii karnej. Więcej rozsądku wykazał Bieriezowski wyjeżdżając do Londynu oraz uciekający do Izraela Czernoj. Wysoką pozycję zachował jednak syberyjski Żyd o wyglądzie wiecznie pijanego drwala – Roman Abramowicz, który w zamian za obietnicę braku ingerencji w politykę zachował wolność. Jednakowoż pewność jego niepewna, gdyż gromadzenie majątku na Wyspach Brytyjskich świadczy o plastelinowych fundamentach jego obecnej pozycji w Rosji.

Oczyściwszy sobie przedpole Putin zapragnął wcielić w życie swój obłąkańczy plan powrotu do rosyjskiego imperializmu. Przedłużająca się mająca podłoże energetyczne wojna w Czeczenii doprowadziła ten kraj na skraj humanitarnej przepaści, jednak cywilizowany świat znów nie reaguje. Mówienie o Rosji jako o potędze militarnej jest równie uczciwe co nazywanie Polski potęgą piłkarską. Owszem, wydatki na zbrojenie stale rosną, ale faktycznie rosyjska armia przy armii USA lub NATO wygląda marnie jak naburmuszony przedszkolak przy zawodowym bokserze. Nie pomogą tu nic aranżowane na wewnętrzny użytek pełne megalomanii i niezdrowej mitomanii parady na Placu Czerwonym oraz kolejne przechwałki wielokrotnie odznaczonych wysokich rangą generałów.

Rosja nie jest też potęgą gospodarczą, a jej zaliczenie do prestiżowego grona G8 jest mocno na wyrost. Inną sprawą jest fakt, że grupa ta sama stwarza sobie etykietę propagandowej wydmuszki przypominając klub 7 najmądrzejszych ludzi świata i Benny Hilla. Skoro więc Rosja nie jest ani potęgą militarną ani ekonomiczną to co sprawia że wszyscy się jej boją? Odpowiedzi na to pytanie udzielił sam Putin w swej słynnej pracy. Rosja jest mianowicie mocarstwem surowcowym i na tym buduje swój wizerunek. Ropa naftowa, gaz ziemny węgiel, metale szlachetne i surowce drzewne stanowią podstawę rosyjskiego eksportu. W żadnym innym państwie (wyłączając trzeci świat) przedsiębiorstwo handlowe nie służy budowaniu całej swojej polityki. Tymczasem namaszczony na kolejnego prezydenta Miedwiediew stoi na czele rady nadzorczej Gazpromu, którego prezes Aleksy Miller jest uważany za druga osobę w państwie. Gazprom oczarowuje świat swoją potęgą, lecz faktycznie to kolejna rosyjska instalacja teatralna. Spółka ta obecnie tonie w długach nie mając środków finansowych na poszukiwanie nowych złóż. W tym świetle szantaż energetyczny służyć ma dopływowi pieniędzy z Unii Europejskiej, tak aby bałtycką rurą mogło popłynąć cokolwiek co nadaje się do palenia.

W cieniu wielkiego biznesu odgrywają się wielkie dramaty zwykłych ludzi. Aby legitymizować zbrodnicze działania w Czeczenii służby specjalne zaaranżowały serię zamachów rzekomych czeczeńskich separatystów, w tym słynny atak na teatr w Moskwie oraz na szkołę w Biesłanie. Dla władzy życie kilkuset ludzi nie ma żadnego znaczenia, lecz propagandowy wydźwięk jest bezcenny. W głębokim stalinizmie tkwi też stosunek do mediów. Trudno uwierzyć, ze zabójstwo Anny Politkowskiej było przypadkiem, że Litwinienko zatruł się kawiorem, a najbliższe wybory będą demokratyczne. W marcu rozegra się najzwyklejszy spektakl, gdyż wśród zarejestrowanych kandydatów nie ma żadnego realnego konkurenta dla Miedwiediewa. Świadczy to jednak o słabości władzy, która obawia się najmniejszej groźby podważenia jej autorytetu. Swoją drogą niezbyt rozgarnięte społeczeństwo wciąż wierzy w mit dobrego cara. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć szaloną histerię wokół osoby Putina.

W polityce Putina widać wyraźnie całkowitą pogardę dla zasad nowoczesnego państwa. Co roku inscenizuje się spektakularne widowiska z wyreżyserowanymi pytaniami, wielkie orędzia z uniwersalnym tekstem oraz doroczne konferencje prasowe świadczące o potędze prezydenta. Putin przywrócił komunistyczną melodię dla hymnu oraz zakazał usuwania pięcioramiennych gwiazd z kremlowskich budynków. Władza posiada wydzielone pasy ruchu na jezdniach, a ważniejsi ludzie biznesu i polityki poruszają się po zatłoczonych ulicach pojazdami na sygnale. Socjalistyczna równość kwitnie.

Rosjanie przestają być jednak zabawni jeżeli mieszka się w pobliżu ich granicy. Ciągłe wymachiwanie szabelką nie buduje nastroju bezpieczeństwa. Powtarzane groźby wycelowania rakiet w kierunku Polski oraz podjęcia tajemniczych „stosownych kroków” może i brzmią przestarzale, ale Rosja już nie raz pokazała, że dla demonstracji siły jest skłonna uczynić wiele. Szczególnie kiedy robi interesy z niemieckimi egoistami wciąganymi w cyniczną grę rosyjskich służb. Ten zacofany i przeżarty gangreną kraj płynący nafta i krwią nie może się pogodzić z utratą swej pozycji w Europie i świecie, dlatego też Putin serwuje swym nieszczęśliwym obywatelem odrobinę rozrywki płynącą ze świadomości o budowie wszechpotężnej Rosji, produkcji nowych rakiet i pokrzykiwania na sąsiadów. Wypływa z tego stała destabilizacja sytuacji na Kaukazie, w Europie Wschodniej oraz ciekawa sytuacja na Dalekim Wschodzie. Wspaniały prezydent zakłada też patriotyczne szkoły wojskowe oraz wznawia loty rosyjskich bombowców strategicznych, które regularnie naruszają przestrzeń powietrzną krajów Europy. Za tą kolorową fasadą kryje się jednak fatalna polityka władz Rosji, w wyniku której już wkrótce może zostać ona pozbawiona jakichkolwiek międzynarodowych zabezpieczeń, gdyż wygasać będą traktaty rozbrojeniowe. W tej sytuacji Putinowi nie pozostaje nic innego niż utrzymywać, iż to właśnie on wypowiada powyższe umowy.

Rosja znów powoduje wielki chaos. Martwy dom martwych za życia ludzi, nikomu nie potrzebny byt, chorobowa narośl na mapie świata już od ponad 1000 lat zatruwa powietrze na naszej planecie. Jest niezniszczalna jak nowotwór i jak on powiększa swoje terytorium kosztem zdrowia i życia normalnych ludzi. Patrząc w przeszłość czasem szkoda, że Władysław IV Waza nie został carem, że Napoleon nie poradził sobie z rosyjskim spiskiem, a Hitler nie zamienił Moskwy w jezioro. Tymczasem Rosja wciąż trwa niewzruszona jako „ziemia męki, głodu, śmierci i upokorzeń, ziemia wiecznego strachu, twardych jak kamień serc i wypalonych płaczem oczu, jałowa ziemia pustynna prażona bezlitośnie przez gorące tchnienie szatana…”

93 czytań

Napisane przez: Tomasz


Czytaj pokrewne:

Car gazu i nafty

Imperium kontratakuje

Lista żydowskich przedsięwzięć - cz. III

Lista żydowskich przedsięwzięć - cz. II

Lista żydowskich przedsięwzięć - cz. I








Komentarze: 3 do “Na wschodzie bez zmian V”

  1. 17, luty, 2008 o godz. 19:12, Michaś pisze:

    Tomaszku, to masz ku…a obrzezanego, skoro tak jasno przedstawiłeś nam swe poglądy. Putin ci się nie podoba, bo urwał się z koszernych sznurków, zbroić mu się nie pozwalasz, gdy USA największy żandarm wydaje na zbrojenia więcej niż reszta świata. Może Zygmusia ci żal tego przygłupa, co podpalił Wawel, a który carem chciał być i królem Szwecji jednocześnie. Zamiast zapraszanego syna Władzia dać do Moskwy i dynastii Romanowych nie prowokować, to nam potop szwedzki załatwił i początek upadku RP. A o Judeopolonii też napiszesz w tym serialu?

  2. 17, luty, 2008 o godz. 20:47, Tomasz pisze:

    Komentarz ma charakter prowokacji więc nie będę na niego odpowiadał. Radzę czytać z większym zrozumieniem.

  3. 18, luty, 2008 o godz. 14:16, Michaś pisze:

    Tomaszku, czy nie zapomniałeś dodać, że mój komentarz jest też antysemicki, a te wypociny to od kogo ściągnąłeś w takim nieładzie, iż co akapit to kolejna sprzeczna teza. Czytanie ze zrozumieniem to cenna umiejętność.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

luty 2008
P W Ś C P S N
« stycznia   marca »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

Wasze komentarze