Pod tytułowym terminem kryje się kraj pod wieloma względami niezwykły. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, bo o nich mowa, są obecnie jedynym supermocarstwem. Po Chinach i Indiach zajmują trzecie miejsce pod względem ludności i trzecie pod względem powierzchni, zaraz za Rosją i Kanadą. Są też największym producentem broni, potęgą kosmiczną, posiadają najnowocześniejszą armię, z pomocą której rozstrzygnęły dwie wojny światowe. Prezydent USA jest uważany za najważniejszą osobę na świecie i może swobodnie wpływać na politykę w skali globalnej. Jednakowoż zaplecze ideologiczne i historyczne tego państwa wzbudza najwyższy stopień oburzenia i niesmaku, gdyż USA to plugawa ropucha w przebraniu księcia z bajki.
Benjamin Frankiln, jeden z ojców założycieli USA wypowiedział kiedyś znamienne zdanie dotyczące ludności żydowskiej: ”jeśli nie pozbędziecie się ich ze Stanów Zjednoczonych, za niespełna 200 lat przybędą tutaj tak tłumnie, ze opanują i pochłoną ten kraj, zmienią formę rządzenia, za którą my, Amerykanie, przelewaliśmy krew, oddawaliśmy życie i narażaliśmy na szwank naszą wolność. Jeśli ich nie wydalicie, za niespełna 200 lat nasi potomkowie będą pracowali, aby przysporzyć im majątku gdy oni będą w swoich kantorach zacierali ręce.” W świetle bieżących wydarzeń słowa te wyglądają niemal na proroctwo. Warto się więc przyjrzeć skrzętnie maskowanej amerykańskiej rzeczywistości.
Przede wszystkim Amerykanie szczycą się swoimi demokratycznymi tradycjami. Dwupartyjny system tam panujący uznawany jest na świecie za klasykę i wzór politycznej doskonałości. Tworzą go partie Republikańska i Demokratyczna, lecz w rzeczywistości jest to wybór między dżumą a trądem, gdyż partie te są zwykłą mistyfikacją praworządności. Republikanie reprezentują bowiem interesy mniejszości żydowskiej, natomiast Demokraci to reprezentanci amerykańskiej masonerii. O wpływie tych dwóch organizacji na historię USA można by pisać grube tomy, lecz co ciekawe ich bezczelna buta doprowadziła wręcz do afiszowania się ze swoimi korzeniami. Spoglądając na amerykańskie symbole narodowe watro zwrócić uwagę na ich ukryte znaczenie. Szczególnie interesujące jest godło, gdyż aż kipi od żydomasońskiej symboliki. Nad głową orła znajduje się gwiazda Dawida złożona z trzynastu gwiazdek, niżej flaga z białymi i czerwonymi paskami również w liczbie trzynastu, a w szponach gałązka o trzynastu liściach oraz trzynaście strzał.
Tylekroć powtarzana liczba trzynaście nie jest przypadkowa. Jest to liczba szczególna w symbolice masońskiej i okultystycznej. Prapoczątkiem tego była słynna sprawa Jakuba de Molay, wielkiego mistrza zakonu Templariuszy, który został aresztowany w piątek 13 października 1307 roku. Masoni często sięgali do historii innych tajemniczych stowarzyszeń, aby zaczerpnąć z nich najbardziej intrygujące elementy. Jeszcze ciekawszy jest rewers godła, czyli tzw. wielkiej pieczęci, gdyż znajduje się tam symbol spotykany również na banknotach dolarowych, jest to mianowicie oko opatrzności oraz piramida z łacińskim napisem „nowy porządek świata.” Powstanie USA było ukoronowaniem starań masonerii o odnowę ludzkiej myśli i nie byłoby możliwe bez przygotowania przedpola w postaci zarazy oświeceniowego myślenia importowanej z Francji.
Związki z Francją są również doskonale widoczne. Flaga USA składa się dokładnie z tych samych kolorów co francuska, Francuzi pomagali amerykańskim buntownikom w walce o niepodległość i to właśnie w Paryżu zawarto pokój kończący amerykańsko-brytyjską wojnę o niezależność. Ponadto podobne były późniejsze założenia rewolucji francuskiej, która w tle fantastycznych haseł o prawach człowieka, prowadziła brutalną eksterminację swoich przeciwników. Trzeba z całą odpowiedzialnością przyznać, że kluczową rolę w dziele powstania USA odegrała masoneria i to zarówno amerykańska, jak i francuska. Dość powiedzieć, że masonami było większość z sygnetariuszy Deklaracji Niepodległości, w tym Tomasz Jefferson, Benjamin Franklin oraz Jerzy Waszyngton. Oczywista jest również pomoc z ramienia francuskiej masonerii, która 100 lat później sfinansowała Statuę Wolności na cześć tryumfu idei oświecenia nad brytyjskim wstecznictwem. W pewnym sensie zakrawa na paradoks fakt, że społeczeństwo o fundamentalistycznych poglądach religijnych, oparte na fundamencie Purytanów, było od samego początku prowadzone przez antyklerykałów, agnostyków i ateistów.
Rozważania nad symboliką poszerzyć można o wizerunki dwóch partii, symbolem Republikanów jest słoń, natomiast Demokratów osioł. Głowa tego zwierzęcia wpisana w odwrócony pentagram tworzy tzw. kozła z Mendes – okultystyczny symbol szatana i zła. Oczywiście można się śmiać z tych wyliczeń, ale czy takie skondensowanie symboliki masońskiej, żydowskiej i okultystycznej naprawdę jest dziełem przypadku? Jak mówią mądre słowa „nie ma przypadków, są tylko znaki.”
Cytowane wcześniej słowa Franklina okazały się prorocze. Tak tłumnie przybyli do USA Żydzi wkrótce zajęli tylne siedzenie władzy w tym wielkim kraju. Szacuje się liczebność diaspory żydowskiej na około 6 milionów ludzi, to dwa razy więcej niż miał Izrael w chwili założenia. W rękach Żydów znajduje się większość amerykańskich banków, w tym do niedawna Bank Światowy pod rządami Paula Wolfowitza. Opanowali główne media, prasę (New York Times, The Wall Street Journal, The Washington Post) oraz telewizję przy pomocy których realizują interesy „przedsiębiorstwa holocaust”. Zajmują też kluczowe miejsca w gospodarce (Milton Freedman, Alan Greenspan), biznesie (Soros) oraz przemyśle filmowym. Oglądając amerykańskie produkce warto pamiętać, że założycielami firmy Warner-Bros byli mazowieccy Żydzi Eichelbaum, twórcą Paramount Pictures był Adolf Zukor – Żyd z Węgier, a Metro-Goldwyn-Mayer to pomysł Żydów z Warszawy.
Widać więc do jakiego stopnia USA stały się pokornym sługą syjonizmu. AIPAC – największe proizraelskie lobby w USA praktycznie kontroluje politykę jedynego supermocarstwa wywołując kolejne wojny pod pretekstem walki z terroryzmem. Dość powiedzieć, że USA przeznaczają rocznie miliardy dolarów na wsparcie finansowe Izraela. To właśnie w Nowym Jorku (którego burmistrzem jest Żyd M. Bloomberg) swoją siedzibę ma zionący antypolonizmem Światowy Kongres Żydów, a także Liga Przeciwko Zniesławieniu pod przywództwem Abrahama Foxmana.
Z kolei cały rozgłos wokół demokracji test tylko propagandą, a wybory prezydenckie nie są niczym innym jak tylko ułudą i fasadą demokracji, gdyż wyborcy tak faktycznie nie oddają głosu na konkretnego kandydata, lecz na elektora, który dopiero ma dokonać wyboru. O pogardzie dla demokracji świadczy także istnienie polityków RINO (Republikanie tylko z nazwy) oraz DINO (Demokraci tylko z nazwy), takie rozgraniczenia udowadniają tezę o faktycznej bezideowości tych dwóch partii, których głównym celem jest obsadzenie stanowiska prezydenta.
Widać więc doskonale, że najpotężniejsze państwo świata dostało się pod kontrolę ludzi niezrównoważonych, a więc ten okręt, którego kapitanem jest pazerność, obrało właśnie kurs na górę lodową. Jesteśmy zatem świadkiem realizacji kolejnego proroctwa, bo kiedy apokaliptyczny Wielki Babilon osiągnie apogeum nieprawości, będzie to znak, że niedługo upadnie.


Komentarze: 6 do “Wielki Babilon”
Zostaw komentarz