Kiedy umrę kochanie…

kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłość i uśmiech
potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie
patrząc w płomień kochanie
myślę - co też się stanie
z moim sercem miłości głodnym
a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który chłodny
Halina Poświatowska

1,168 czytań

Napisane przez: Kasia









Komentarze: 3 do “Kiedy umrę kochanie…”

  1. 29, marzec, 2008 o godz. 16:13, sonia pisze:

    ……………………Kasieńko,TO była ukochana poetka Dziewcząt
    z mojego pokolenia…..:-)))

  2. 11, kwiecień, 2008 o godz. 18:24, Ania pisze:

    chcialabym interpretacje tego wiersza

  3. 11, kwiecień, 2008 o godz. 18:49, Kasia pisze:

    “Ania napisal:

    kwiecień 11th, 2008 at 18:24 edit

    chcialabym interpretacje tego wiersza”

    klsówka?
    PEWNIE ŻE TO NIE JEST PEDAGOGICZNE ,ALE JA CODZIENNIE PRZECHODZĘ PRZEZ TAKIE SYTUACJE,

    Miłość - siła budująca czy niszcząca?

    A właściwie to dlaczego od razu budująca albo niszcząca? Miłość jest zjawiskiem tak skomplikowanym, że nie można jej sprowadzać do roli czynnika “budowlanego”. Proponuję zatem zastanowić się nieco bardziej ogólnie - poszukajmy jakią rolę odgrywa miłość w naszym życiu, oczywiście opierając się w czasie tych poszukiwań na tej powszechnie znanej skarbnicy ludzkiej wiedzy, niewyczerpanym źródle historii naszego gatunku, niezgłębionej studni… No na literaturze po prostu. (Tak, wiem, nie zaczyna się zdania od NO).
    A zaczęło się to wszystko dosyć dawno, bo już podczas dzieła stworzenia człowieka. Tak się bowiem nieszczęśliwie złożyło, że już pierwszych dwoje ludzi stanowiło parę mieszaną. Nie zazdroszczę Adamowi. Dzisiaj niemal każdy człowiek zanim sam pozna smak miłości dowiaduje się już nieco na jej temat (oczywiście nie mam tu na myśli filmów pornograficznych). Adam miał tego pecha, że był pierwszy (zawsze jest jakiś pierwszy raz). Wyobrażam sobie, co on biedny musiał myśleć: “Jakieś takie dziwne to nowe. On to zrobił z mojego żebra a siły to nie ma wcale, poza tym gada bez przerwy, mogłoby się już zamknąć, myśleć nie mogę. Niby takie podobne do mnie, ale jakoś tak niedokładnie. I jeszcze te jego pomysły. Kto to widział żeby do każdej rzeczy jakieś słowa dodawać?! A to - chodzi i wymyśla: to będzie kamień, to drzewo, to ryba… Skaranie boskie z tym stworzeniem”. Ale już po kilku dniach Adam zaczął powoli zmieniać swoje poglądy: “Mówi że ma na imię Ewa. Niby imię jak imię, ale jakoś tak… Poza tym mówi że jest ona. No proszę: ja on a to - ona. Oryginalnie pomyślane. Znaczy się - myśli. A jak myśli, to może by się z tym i dogadać dało?”. Tak, nie ma co się oszukiwać, u Adama wystąpiły pierwsze objawy tej ciężkiej choroby, najczęściej występującej z wieloma powikłaniami i w wielu przypadkach nieuleczalnej. Minął jeszcze pewien czas (dokładnie nie określony - bo zegarka jeszcze wtedy nie wynaleziono, a i Ziemia kręciła się szybciej), a już Adam gotów był zrobić dla swojej (już nie swojego!) nowej istoty wszystko. I stało się. Zachciało się babie owoców z drzewa zakazanego. Czy maczał w tym palce szatan, dokładnie nie wiadomo, możliwości takiej jednak nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę przysłowie “Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. W każdym razie, zachcianka kobiety - rzecz święta (tak, tak panowie, nie udawajcie takich twardzieli!), Adam zatem, nie zastanawiając się wiele, z głośnym trzaskiem złamał zakaz Pana odnośnie dotykania owoców z drzewa, a że nie znano wtedy jeszcze sejfów ani nawet ogrodzeń, nie miał wielkich problemów z zagarnięciem Bożej własności (w ten sposób odnaleźliśmy pierwszego w historii złodzieja). I kiedy rozpromieniony ze szczęścia złożył cenną zdobycz u stóp swojej Pani, pech chciał że zbudzony z poobiedniej drzemki Bóg odkrył braki w swoim drzewostanie. Natychmiast postanowił sprawdzić wszystkich podejrzanych (na szczęście w tamtych czasach ich liczba była poważnie ograniczona) i w niedługim czasie odnalazł winnych, w spokoju oddających się przyjemności spożywania owoców (szczególnie Ewa mogła się spokojnie najeść, wiadomo powszechnie że wszystkie kobiety przez całe swoje życie przeprowadzają kurację odchudzającą, natomiast “kradzione nie tuczy”). Natychmiast stosując odpowiedni paragraf kodeksu karnego, skazał Bóg ludzi na dożywotnie wygnanie z rajskich ogrodów, czego skutkiem jest między innymi obowiązek pisania zadań z języka polskiego (nie mówiąc o kilku innych drobiazgach, do których to wydarzenie się przyczyniło).
    Tak to się zaczęło. A potem… Trup ścielił się gęsto, co miłości w niczym nie przeszkadzało, bo przybywało coraz więcej szaleńców próbujących kochać, nie liczących się z żadnymi konsekwencjami. Tak więc Salomon i Bilkis, Krystian i Izolda, Romeo i Julia, Laura i Filon, Alina i Kirkor, oraz… pięć miliardów pozostałych ludzi (dokładnie to 4 999 999 990), z których każdy co najmniej raz musiał mieć okazję doznania uczucia miłości.
    Należy pamiętać, że pod słowem miłość kryje się nie tylko uczucie kierowane do osoby płci przeciwnej, ale także miłość macierzyńska (albo tacierzyńska), miłość do rodziców i rodzeństwa, a także przyjaźń, która bardzo często jest więcej warta niż to co określamy miłością. Kryje się także tutaj najgorsze znaczenie słowa miłość - jest to egoizm, uczucie w każdym człowieku najsilniejsze, i najtrudniejsze do opanowania - miłość własnego JA. Egoizm jest skłonnością typową szczególnie u mężczyzn. Nie wiem, możliwe że kobiety potrafią nad egoizmem zapanować, natomiast u mężczyzn jest to praktycznie nieosiągalne. Egoizm i pożądanie seksualne praktycznie kierują postępowaniem mężczyzny przez całe jego życie. Sprawdzając na własnym przykładzie, doszedłem do wniosku że egoizmu nie można się wyzbyć - można jedynie udawać, że się jest go pozbawionym. Tak samo niezwykle trudno jest nie przejawiać egoizmu wobec osób nie lubianych. Na tym właśnie polega cała sztuka - nie aby być uczynnym wobec osób nam bliskich i lubianych, ale wobec tych, których nie darzymy większą sympatią. Dopóki bowiem istnieje chociaż jeden człowiek wobec którego postępujemy egoistycznie, tak długo jesteśmy egoistami. Wracając do mężczyzn, niedawno próbowałem znaleźć jakiegokolwiek mężczyznę, który nie byłby egoistą. Kiedy po dłuższym czasie nie znalazłem nikogo takiego, byłem już bliski załamania, gdy wtem doznałem olśnienia. Znalazłem! Był taki jeden człowiek, który egoistą nie był, a w każdym razie nigdy nie dał tego po sobie poznać. Szkoda tylko że umarł prawie 2000 lat temu…
    Najgorsze jest, że po dokładniejszym zastanowieniu się nad istotą egoizmu, dochodzimy do wniosku, że zrobienie czegoś zupełnie bezinteresownie jest praktycznie niemożliwe. Nawet jeżeli robimy coś dla kogoś nieznajomego i nie prosimy o nic w zamian, to przecież tak naprawdę robimy to po to, aby ta osoba okazała swoją radość, która z kolei nam sprawia przyjemność. Dlatego wszystko co robimy dla innych daje nam pewną rekompensatę, tyle tylko że nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.
    Niestety, egoizm powoduje że prawdziwa, wielka miłość jest osiągalna jedynie dla jednostek. Dodatkowo, działające szczególnie silnie u mężczyzn pożądanie sprowadza coraz częściej miłość do seksu. Ile razy ma przez dłuższy czas kontakt z parami chodzącymi ze sobą, zauważam ten sam schemat. Dopóki dziewczyna chodzi z chłopakiem, z reguły wszystko jest dobrze. Kiedy jednak po jakimś czasie postanawia ona z nim zerwać (a dziwię się jak one mogą z nami tak długo wytrzymywać), chłopak w zaskakująco szybki sposób traci całe uczucie jakim do tej pory obdarzał tę kobietę. Miejsce miłości zajmuje najczęściej nienawiść. Dobrze, jeżeli kończy się tylko na przechodzeniu koło siebie bez słowa i rzucaniu piorunujących spojrzeń. Gorzej, jeżeli chłopak rozpoczyna “kampanię” przeciwko dziewczynie i opowiada wszystkim dookoła jaka to ona nie jest (sam spotkałem się z takim przypadkiem, który co najciekawsze zakończył się ponownym złączeniem pary). Ktoś (chyba mądry) napisał kiedyś, że tam gdzie miłość przeradza się w nienawiść, miłości nigdy nie było. Ale z tego wynika niestety, że nie spotkałem się jeszcze z parą w moim wieku, która byłaby przykładem prawdziwej miłości.
    Bezpośrednio z miłością wiąże się problem zazdrości. Zazdrośc to uczucie bardzo dziwne, zdania na jego temat są podzielone. Jedni uważają go za przejaw miłości, inni za wynik silnie działającego egoizmu. Osobiście przychylałbym się raczej tej drugiej teorii. Zazdrość kojarzy mi się z przedmiotowym traktowaniem drugiej osoby. Z czym bowiem można porównać opisane wyżej zachowanie chłopaka rzuconego przez dziewczynę, jak nie z zachowaniem dziecka, któremu odebrano jego ulubioną zabawkę. W takim przypadku dobro drugiej osoby schodzi na drugi plan. Najważniejszym problemem staje się odzyskanie swojej żywej zabawki. Naprawdę dziwię się kobietom, które takie rzeczy traktują jako normalne. Niestety, (a może na szczęście?) kobiety mają skłonności niemal skrajnie inne. One właśnie potrzebują być wykorzystywane, kierowane przez mężczyznę. Przez to też tak ciężko jest kobietom zdobyć wysoką pozycję w społeczeństwie - przecież jeszcze w ubiegłym wieku kobiety były traktowane niemal jak własność prywatna ich mężów lub ojców. Nie było to jednak spowodowane, jak się powszechnie uważa, ich niższą inteligencją lub zdolnościami manualnymi. Po prostu kobiety są mniej bezwzględne, bardziej wrażliwe na ludzkie nieszczęścia i potrzeby. A niestety - w biznesie nie ma miejsca na sentymenty, jeżeli ktoś zbyt przejmuje się cudzymi problemami, to w szybkim czasie może zająć miejsce osoby której pomagał. Są oczywiście wyjątki, zdarzają się kobiety o zupełnie innej psychice - przykładem może tu być słynna Żelazna Lady - pani Margaret Tatcher, jednak dużą rolę odgrywa tu także utrzymywana ciągle w wielu domach tradycja. Jeżeli kobieta jest od urodzenia wychowywana w przeświadczeniu, że nie ma nic do powiedzenia i że nie nadaje się do żadnej pracy poza obowiązkami domowymi, to szybko zaczyna w to wierzyć i nawet nie próbuje zmienić swego losu.
    Wracając do problemu miłości: ostatnio często nasuwa mi się pytanie, czy miłość w ogóle istnieje? I nie chodzi mi tutaj o powszechne ostatnio, szczególnie w Polsce sprowadzanie miłości do uprawiania seksu. Wystarczy jednak zastanowić się nad tym czym tak naprawdę jest miłość, aby dojść do wniosku że miłość w powszechnie uznawanym znaczeniu tego słowa nie istnieje. Że jest to tylko uczucie stworzone przez naturę w celu lepszego dobierania do siebie osobników płci przeciwnej, co z kolei daje efekty w postaci lepszego i zdrowszego potomstwa. Rozwiązanie tego problemu nie jest jednak trudne. Oczywiście, z naukowego punktu widzenia coś takiego jak miłość nie istnieje. Dopóki jednak żyje na świecie chociaż jedna osoba, która wierzy w prawdziwą miłość, tak długo miłość istnieć będzie.
    Obiecałem na początku nawiązywać do literatury, jednak teraz widzę, że problem miłości był w szkole podstawowej a później średniej rozgrzebywany w tak wielu utworach, że nie ma sensu przytaczać ich tutaj ponownie, robiąc z tego tekstu suchą notatkę do lekcji. Ograniczę się zatem do zamieszczonej na początku tekstu własnej interpretacji stworzenia człowieka i pierwszych dni jego życia na Ziemii, która chociaż jest mojego autorstwa, to jednak (było nie było) jest tekstem literackim. Pozostaje ciągle pytanie, które skrytykowałem zaraz na początku. Oczywiście podtrzymuję zdanie, co do bezsensowności takiego postawienia pytania. Natomiast mogę stwierdzić, że miłość potrafi wyzwolić w człowieku niespożyte siły. To, do czego ich się użyje, zależy już jednak od niego samego, ewentualnie od obiektu jego uczuć. Dlatego miłość może stanowić siłę niszczącą, może także - budującą, w każdym bądź razie: miłość to najsilniejsze uczucie znane człowiekowi.
    KONIEC
    P.S. Zadanie jest napisane eksperymentalnie. Zdaję sobie sprawę, że nie zawiera ono niemal żadnych nawiązań do literatury, myślę jednak, że na języku polskim liczy się nie tylko znajomość literatury polskiej, ale także umiejętność pisania. Jeżeli uważa Pan, że zadanie nie zasługuje na piątkę, to proszę dać mi jeszcze drugą szansę, tym razem postaram się nie dać ponieść własnej wyobraźni.

    Miłość niejedno ma imię.

    Miłość w życiu ludzkim ma podstawowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju jednostki i społeczeństwa, ponieważ jednostka, która nie kocha, ani nie jest kochana, czuje się pusta, bezwartościowa… Wspaniała polska poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, “specjalistka” od spraw sercowych, pisała, że tak jak człowiek nie może żyć bez powietrza, tak też nie może on żyć bez miłości. Ale czym jest miłość ? Dla jednych jest to uczucie, którym pragną się dzielić z drugą osobą, chcą dzielić z nią swoje radości, obawy… “Miłość to działanie, a nie bierne doznawanie. (…) kochać to przede wszystkim dawać, a nie brać.” (E. Fromm) “Miłość to coś bardzo małego i prostego - ty żyjesz we mnie, a ja w tobie” (J. Vanier) Dla innych natomiast miłość jest to uczucie, którego nie są w stanie opisać. Gdy kochają, są przekonani o możliwości przeżycia czegoś wielkiego i niewyobrażalnego, niepowtarzalnego. Dzięki temu uczuciu są w stanie przenosić góry. Ponieważ prawie każdy człowiek inaczej przeżywa miłość, nie będę się starał opisywać uczuć, które targają człowiekiem zakochanym, gdyż wielu poetów w ciągu stuleci podejmowało się tego zadania i nawet im nie udało się oddać pełni miłości. Bo jak pisał Zbigniew Jarzyna w “Rozważaniach o poezji”: “Miłość, erotyzm, kobieta, poezja jest w swej naturze wszechogarniające i nie do wyczerpania. Można ten temat tylko przybliżyć i zasygnalizować jego wagę.” Erotyki, liryki, listy miłosne znane są w twórczości poetyckiej od wieków. Jednak treść opiewanych w nich uczuć różni się od siebie w poszczególnych epokach. W okresie późnego średniowiecza temat miłości podjęła poezja trubadurów prowansalskich, tworząc i formułując doktrynę miłości dwornej. Miłość ta była pojmowana jako służba wybranej kobiecie, a kodeksem jej był feudalny system wasalsko-senioralny. Kobieta, którą wybrał średniowieczny rycerz na swego władcę w miłości, musiała być niezwykłą, niedostępną, oddaloną od zakochanego geograficznie, a nawet społecznie. Model miłości dwornej stworzył specjalny jej ceremoniał. Liczyły się w nim słowo, gest, nawet nastrój. Zakochani poddawali się rozlicznym próbom mającym sprawdzić trwałość ich uczucia. Epoka renesansu, wielbiąc nadal kobietę, uczyniła jednak swój model miłości bardziej ziemskim i zmysłowym. Twórcy dają temu wyraz opiewając nie tylko wartości ducha, ale także wdzięk i piękno ciała. W wieku XVIII miłość ma niewiele wspólnego z autentycznym przeżyciem, staje się ona grą. Kobieta natomiast staje się przede wszystkim “obiektem zmysłów”. Ten właśnie wiek stworzył postacie Casanovy i Lawelace, bohaterów romansów, wytrawnych uwodzicieli. Oto jak o rozgorączkowanym, zagubionym kochanku pisze XIV-wieczny poeta, Francesco Petrarka: “Jeśli to nie miłość - cóż ja czuję ?/ A jeśli miłość - cóż to takiego ?/ Jeśli rzecz dobra - skąd gorycz, co truje ?/ Gdy zła - skąd słodycz cierpienia każdego ?/ Jeśli z mej woli płonę - czemu płaczę ?/ Jeśli wbrew woli - cóż pomoże lament ?/ O śmierci żywa, radosna rozpaczy,/ Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt.” Jeżeli jeszcze w wieku XIII panowało przekonanie, że kobieta “kocha bardziej głową niźli sercem”, to już francuski poeta XVI-wieczny Ronsard prezentuje pogląd o sprzeczności między miłością a rozumem: “Mówią do mnie: Ronsardzie, pani twoja wcale/ Taką nie jest, jak śpiewasz. Prawda to, czy zdrada ?/ Nie powiem, bom szalony i obłęd mną włada,/ Sam nie wiem, czyli szpetną, czyli piękną chwalę./ Ci co rozum i czujność zachowali w szale,/ Nie kochają, jak sądzę. Kto kocha, nie bada./ Ten kochanek prawdziwy. kto zmysły postrada -/ Miłość goni jak wicher, myśl chadza ospale.” Jakże odmiennie przedstawia się miłość w “Sonecie do Laury” Adama Mickiewicza: “O luba! Niech twe oczy przyznać się nie boją,/ Jeśli cię mym spojrzeniem, jeśli głosem wzbudzę/ Nie dbam, że los i ludzie przeciwko nam stoją/ że uciekać i kochać bez nadziei muszę./ Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją,/ Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę.”/ Okres romantyzmu uczynił miłość tragiczną i wzniosłą. Postawił kobietę na piedestale ideałów. Stała się ona niemal mitycznym podmiotem uwielbienia. Miłość romantyczna, tragiczna, wzniosła i niepospolita była często niespełnieniem i cierpieniem. Widzimy to szczególnie na przykładzie bohatera “Dziadów”. Gustaw przeżywa tragiczną, nieszczęśliwą miłość, buntuje się przeciwko światu i niesprawiedliwym stosunkom społecznym, szydzi z tych, którzy w zdobyciu bogactwa upatrują szczęścia. “Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!/ Postaci twojej zazdroszczą anieli,/ A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…/ Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!” W tym monologu uczucia rozpaczy, miłości i uwielbienia, żalu i gniewu, ironii i czułości, oburzenia i tkliwości wypierają się nawzajem. Uczucie Gustawa prowadzi go do obłędu, a ten z kolei do samobójstwa. Prawdziwie romantyczna miłość miała w sobie wiele uroku i piękna, ale była nienaturalna i sprzeczna z prawdziwymi potrzebami uczuciowymi człowieka. Nie dążyła do duchowego i fizycznego zjednoczenia kochających się ludzi, ale kultywowała egoistyczną, uczuciową egzaltację, w której bardziej od podmiotu miłości kochało się własne do niego uczucie. Była to więc miłość zapatrzona i zakochana sama w sobie, dla której miłosne deklaracje kierowane pod adresem ukochanej osoby stanowiły głównie możliwość rozwoju i osiągnięcie własnej pełni uczuciowej. Z tą miłością okresu romantycznego kontrastuje miłość poety rewolucyjnego: “Miłość nie w tym, żeby kipieć goręcej/ Nie w tym, że przypala węglami,/ Lecz w tym, co wstaje za górami piersi/ ponad włosami - dżunglami./ Kochać - z prześcieradeł bezsennością rwanych/ biec, by się zmierzyć z Kopernikiem,/ jego, a nie męża Marii Iwanny,/ nazwać swym współzawodnikiem.” (W. Majakowski - “List z Paryża”) Natomiast jeden z najwybitniejszych przedstawicieli klasycyzmu w poezji Młodej Polski Leopold Staff stworzył model człowieka dobrego i pogodnego, który ze zrozumieniem i spokojem przyjmuje zarówno szczęście, jak i zsyłane przez los cierpienia. Mamy tego przykład w wierszu “Przedśpiew”: “Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,/ Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknota rozbicia./ A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia.” Wielka jest więc siła oddziaływania wzorów “historycznych” i “klasycznych” kochanków na nasz współczesny stosunek do miłości, na jej pojmowanie i odczuwanie. Zawdzięczamy im pewne modele i wzorce uczuciowe, które wiele znaczą w dzisiejszym podejściu do spraw miłości. Na przykład symbolem i mitem w miłości jest legenda o Tristanie i Izoldzie. To silne, głębokie i tragiczne uczucie dwojga kochanków zrosło się w naszej wyobraźni z głębokim przeżyciem, z wiernością - wbrew wszelkim przeciwnościom, z cierpieniem. Z imionami Romea i Julii wiąże się żywiołowość uczuć, egzaltacja, patos miłości, idee solidarności w uczuciu “aż po grób”. Natomiast mit Don Juana wiąże się z kultem sprawności seksualnej, zręcznej, skutecznej, ale i agresywnej zdobywczości. Mit Casanovy to znów sztuka uwodzenia, traktowana jako sztuka dla sztuki. Poeci współcześni nawiązują do tych mitów i korzystają z dorobku innych epok, tak jak np.: Julian Tuwim w wierszu “Rusałeczko moja wiślana” nawiązuje do wątków renesansowych: “Przekochałem życia trzy ćwierci,/ Chcę dokochać całe, do śmierci -/ Kogo? Nie wiem./ Rusałeczko moja wiślana,/ Może ciebie, może nie ciebie…” A oto inna współczesna wersja poezji, upatrująca miłość w prozie życia: “Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec./ Kocham cię w kapeluszu i w berecie./ W wielkim wietrze na szosie i na koncercie./ W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach./ I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona./ I gdy jajko roztłukujesz ładnie -/ nawet wtedy, gdy łyżka ci spadnie/ W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku./ Na końcu ulicy. I na początku./ I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz./ W niebezpieczeństwie. I na karuzeli./ W morzu. W górach. W kaloszach. I boso./ Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.” (K.I. Gałczyński - “Rozmowa liryczna”) Jeszcze inny model miłości, postawy człowieka współczesnego, poszukującego miłości romantycznej dostrzegł Fryderyk Engels. Wyraził on kilka istotnych składników tej nowej miłości: jej obopólny, wzajemny charakter, taki stopień intensywności i trwałości, przy którym wzajemne nieposiadanie się i rozłąka wydaje się obu stronom największym nieszczęściem, wreszcie podniesienie miłości do rangi nowego kryterium moralnego, według którego ważne jest tylko to, czy dany związek wyrósł z wzajemnej miłości czy nie. Jeszcze inaczej miłość przedstawia Sigmund Freud. Dopatruje się on w miłości wyłącznie wyrazu instynktu seksualnego, a nie dostrzega, że pożądanie seksualne jest jednym z przejawów potrzeby miłości i zespolenia z kochaną osobą. Uczucie miłości bardzo dobrze opisał Erich Fromm w swojej książce “O sztuce miłości”: “Miłość jest możliwa jedynie wtedy, jeżeli dwoje ludzi komunikuje się ze sobą w samej głębi swej istoty, to znaczy, jeżeli każde z nich przeżywa siebie do samej głębi swej istoty. Jedynie w tym dogłębnym przeżyciu mieści się ludzka rzeczywistość, jedynie tu jest źródło miłości. Miłość przeżywana w ten sposób jest nieustannym wyzwaniem; nie jest stanem wypoczynku, lecz ruchu, wzrostu, wspólnej pracy; nawet to, czy istnieje harmonia czy konflikt, radość czy smutek, jest czymś drugorzędnym wobec zasadniczego faktu, że dwoje ludzi przeżywa siebie do głębi swego istnienia i że mocniej czują się jednością sami w sobie będąc razem niż osobno. Istnieje tylko jeden dowód na to, że miłość jest: głębokość wzajemnego związku oraz żywotność i siła każdej z zainteresowanych osób; oto owoc, po którym poznaje się miłość.” Tak jak możemy w różny sposób pojmować miłość, tak samo mogą istnieć różne przedmioty miłości. Jak pisze E. Fromm: “Miłość nie jest zasadniczo stosunkiem do jakiejś określonej osoby; jest ona postawą, pewną właściwością charakteru, która określa stosunek człowieka do świata w ogóle, a nie do jednego “obiektu” miłości. Jeżeli dany człowiek kocha tylko jedną osobę, a jest obojętny wobec reszty swoich bliźnich, jego miłość nie jest miłością, lecz symbolicznym przywiązaniem albo egotyzmem.” Okazuje się więc, że także w poezji i prozie różnych epok historycznych czy też w dokumentach, listach itp.- znajdujemy różne pojmowanie miłości, jej przyczyn, sensu i treści. Można by wykazać cechy wspólne okresom i równocześnie cechy wspólne wszystkim czasom - ponadczasowe. W pewnym stopniu wspólne mogą być motywy i przyczyny miłości, różnić się natomiast będą ideały miłości i kochanka wypracowane przez ludzi różnych czasów. Miłość nadal pozostaje tym uczuciem, którego wszyscy poszukujemy, bez którego nikt nie może się obejść. Człowiek zawsze będzie dążył do miłości idealnej, dojrzałej i głębokiej, w której naturalnie harmonizować będą walory serca i umysłu. Jednakże bardzo trudno jest człowiekowi zakochanemu rozdzielić swoje marzenia i iluzje od prawdziwych i rzeczywistych wartości uczuć. W starożytnych Indiach istniało powiedzenie: “Trzy są źródła ludzkich popędów i pragnień: dusza, rozum i ciało. Pragnienia duszy - rodzą przyjaźń, rozumu - szacunek, ciała - pożądanie. Dopiero połączenie tych trzech pragnień rodzi miłość…” Dlatego też w miłości nie wolno kierować się samym umysłem, czy też pozwalać aby libido kierowało naszymi poczynaniami, ponieważ miłości nie można zaplanować, a samo dążenie do zespolenia cielesnego nie może stanowić istoty miłości, może być jedynie jej elementem. Nie należy również uciekać przed miłością, ponieważ gdy ona nadchodzi, jest jak huragan, który nawet najtwardsze drzewo wyrwie z korzeniami, tak że żaden człowiek się jej nie oprze: “Próżno uciec, próżno się przed miłością/ schronić, Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić ?” (J. Kochanowski - “O miłości”).

    Różne oblicza miłości.

    Miłość - słowo, które od początku istnienia sztuki jest inspiracją dla twórców. Od malarstwa po literaturę, w każdym przejawie ludzkiej działalności artystycznej słowo to jest soczewką skupiającą dążenia całej sztuki. Wypowiedzieć, zobrazować to, co nie istnieje w materialnym świecie, co obce jest racjonalizmowi - to dawało natchnienie nie naukowcom i badaczom, lecz właśnie poetom, artystom. Uczucia nie można opisać w sposób oczywisty, taj jak robi się to opisując kwiat, narzędzie, zjawisko. Uczucie zawsze fascynowało artystów, cóż, bowiem, bardziej może fascynować od chęci poznania. nie naukowcom i badaczom, lecz właśnie poetom, artystom. Uczucia nie można opisać w sposób oczywisty, taj jak robi się to opisując kwiat, narzędzie, zjawisko. Uczucie zawsze fascynowało artystów, cóż, bowiem, bardziej może fascynować od chęci poznania. Uczucie to nie tylko skomplikowany stan emocjonalny jednostki, to dla artysty jest coś więcej - coś co potrafi kierować i unicestwiać bohatera, popychać go do działań niewytłumaczalnych, nie dających się pojąć. Uczucie stanowi motor działania każdego bohatera, to ono daje mu moc i siłę. Jest wreszcie tym, co przykuwa uwagę widza, czytelnika, odbiorcy. Daje mu możliwość porównania swego stanu ze stanem bohatera. To bohater utworu jest prawdziwym obiektem doświadczeń. To jego autor wystawia na próbę, on jest łącznikiem pomiędzy światem imaginacji, uczuć, wyobraźni autora, a światem odbiorcy - światem realnym, światem doznań.
    Henryk Sienkiewicz w powieści “Quo Vadis”, której akcja toczy się za panowania Nerona opisuje dzieje “pięknej” miłości Winicjusza i cesarskiej zakładniczki - Ligii, która jest już chrześcijanką i pod jej wpływem chrzest przyjmuje Winicjusz. W tym utworze z miłości do Boga giną pierwsi chrześcijanie prześladowani przez pogan.
    Inny model miłości, miłości do brata przedstawiony jest w “Antygonie” Sofoklesa. Tytułowa bohaterka poświęca własne życie, wbrew zakazom króla Kreona, zgodnie z prawem boskim, dokonuje obrzędu pogrzebania zwłok swojego umiłowanego brata - Polinejka.
    Przykłady te świadczą o różnym obliczu miłości, ma ona, bowiem, wiele odbić, kierowana jest do różnych postaci, jest uważana za bardziej lub mniej ważną w życiu.
    Ludzie starożytni kochali życie samo w sobie, pragnęli żyć jego pełnią i czerpać z niego wszelkie radości. Okres średniowiecza, natomiast, to czas wyciszenia, to epoka teocentryzmu i ascezy. Bóg zdominował życie średniowiecznych. Swoboda demokracji ateńskiej zostaje zastąpiona surowym, w swych prawach, feudalizmem “Każdy wasal ma swojego wasala”, “każdy komuś służy i musi być komuś posłuszny”.
    Jak wielka może być miłość do Boga, możemy przekonać się czytając “Legendę o Św. Aleksym. Tytułowy “bohater” to bogaty, rzymski książę, który opuszcza żonę i dom, wyrzeka się majątku, staje się prawdziwym ascetą, bo ponad wszystko stawia miłość do Boga. Modląc się i umartwiając pragnie osiągnąć świętość.
    Roland, średniowieczny rycerz, główny bohater “Pieśni o Rolandzie” reprezentuje model miłości do ojczyzny, do króla. Za Francję oddaje życie w walce z Saracenami. Lojalny wobec władzy nawet w beznadziejnej sytuacji walczy, by ratować swój honor, a umierając prosi Boga o przebaczenie za popełnione grzechy.
    W literaturze średniowiecza czytamy również o pięknej, czystej miłości mężczyzny do kobiety (pieśni liryczne), ale spotykamy się również z namiętnością, która spada i zabija człowieka. Jest ona tematem legendy celtyckiej “Tristan i Izolda”.
    Uczucie to nie daje się zanalizować. Nie wynika ono z bliższego poznania, wzajemnego podziwu i szacunków bohaterów. Rodzi się po wypiciu przez pomyłkę cudownego napoju miłosnego podczas podróży na morzu. Tristan wiezie Izoldę, aby poślubiła jego władcę - króla Marka. Wzajemne pożądanie jest tak wielkie, że Tristan lojalny rycerz, łamie zasadę posłuszeństwa wobec pana i dochodzi do zbliżenia kochanków.
    Śledząc utwory “wieków średnich spotykamy się również z modelem miłości najczystrzej, cierplwej, nie szukającej poklasku miłości matczynej. W pieśni Żale Matki Boskiej pod krzyżem” Maryja cierpi jak ziemska matka, która patrzy na krzywdę swojego dziecka.
    Każda miłość jest piękna i potrzebna człowiekowi. Każda wymaga poświęceń i wyrzeczeń, a kiedy już jest, przynosi szczęście, radość i czasami niesie ze sobą ból i cierpienie.
    Renesansowymi przedstawicielami uczucia towarzyszącego człowiekowi od zarania dziejów są Romeo i Julia - tytułowi bohaterowie tragedii Szekspira. Prawi ona o czystej, pięknej miłości, zniszczonej przez vendettę zwaśnionych rodów. Kto wie czy nie są to najsłynniejsi kochankowie literatury. Ich tragiczne dzieje stały się własnością całej ludzkości, przestrogą przed nienawiścią. Tak się, bowiem, stało, że to nienawiść zniszczyła wspaniałe uczucie wzajemnie kochających się ludzi.
    Oświeceniowe podejście do miłości znalazło oparcie w sentymentalizmie. Początki tego prądu umysłowego wiążą się z nazwiskiem filozofa Jana Jakuba Rousseau, który głosił przewagę serca nad rozumem, przewagę natury nad cywilizacją. Szczególnie ważne wydaje się w sentymentalizmie zwrócenie uwagi na strefę przeżyć i doznań wewnętrznych jednostki ludzkiej. Naturalne doznania i związki międzyludzkie, natura jako tło sytuacji ludzkich są przeciwstawne światu cywilizacji - światu obłudy i pozorów. Franciszek Karpiński uważał, że źródłem natchnienia dla poety może być wszystko, co go otacza. Za źródło twórczości uważał: “pojęcie rzecz, serce czułe i piękne wzory”. Najważniejsze jest to owe “serce czułe”, wrażliwe na ludzkie nieszczęścia, na potrzeby miłości, mające emocjonalny stosunek do przyrody oraz budujące wewnętrzny ład moralny poprzez odrzucenie zakłamania i pozorów. Zgodnie z założeniami Karpiskiego sentymentalna twórczość literacka miała być oryginalna, ale rodzinna. Postulował on, iż pownna odznaczać się prostotą, wzorowaną niejednokrotnie na utworach ludowych.
    Jednym z utworów Franciszka Karpińskiego jest liryk “Do Justyny. Tęskność na wiosnę”, będący wspomnieniem młodzieńczego zauroczenia poety. Pozornie o miłości nie ma w utowrze ani słowa. Przez cały czas podmiot liryczny porównuje świat natury do swojego wewnętrznego, psychicznego stanu ducha. Cały zewnętrzny świat zdominowany jest przez rozkwitającą, promieniującą radością wiosnę, gdy cała przyroda budzi się do życia:
    “Już tyle razy słońce wracało
    I blaskiem swoim dzień szczyci,
    A memu światłu coś się to stało,
    Że mi dotychczas nie świeci ? (…)
    Już się i zboże do góry wzbiło (…)
    Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni (…)
    A mój mi ptaszek nie śpiewa”.
    Natomiast w sercu samotnego podmiotu lirycznego dominują uczucia wprost przeciwne: żal, tęsknota i poczucie smutku. Jest to opis stanu psychicznego i cierpienia spowodowanego zawodem miłosnym lub tęsknotą za ukochaną:
    “O wiosno ! pókiż będę cię prosił,
    Gospodarz zewsząd stroskany ?
    Jużem dość ziemię łzami urosił:
    Wróć mi urodzaj kochany.”
    Znaczącą sielanką był także utwór “Laura i Filon”. Akcja utworu rozgrywa się na wsi, na tle przyrody i wypełniona jest wypowiedziami dwojga zakochanych. Głównym tematem ich rozmów jest, oczywiście, miłość, siła łączącego ich uczucia: “Kocham zmiennika Filona” i perypetie z nim związane. Bohaterowie przeżywają chwile rozterek i niecierpliwości, tęsknoty i złości, szarpani są namiętnościami, które zawsze towarzyszą miłosnemu uniesieniu. Sielanka “Laura i Filon” jest świadectwem tak charakterystycznego dla literatury sentymentalnej, zainteresowania wewnętrznym życiem i “czułym sercem” człowieka, światem jego uczuć, zmysłów, doznań metafizycznych.
    Sentymentalizm do literatury oświecenia “wniósł” przede wszystkim uczucia: miłość do kobiety, natury, ojczyzny, Boga i współczucie cierpiącym. Ważna stała się przyroda, towarzysząca uczuciom ludzkim. Także zwrot do przeszłości narodowej, doszukiwanie się w niej utraconych wartości i nawoływanie do powrotu do nich są zdobyczą sentymentalizmu.
    Każda epoka poświęca miłości mniej lub więcej uwagi. Miłość romantyczna jest uczuciem tragicznym, lecz równocześnie bardzo porywającym. Tłumiona w poprzednich epokach, tu odżywa, wybucha ze zdwojoną mocą. Miłość romantyczna jest nieszczęśliwa, nieziemska, tak odległa od dzisiejszego schematu tego uczucia. Romantyzm stworzył całą teorię miłości, jako uczucia, które ma wymiar kosmiczny; rozrasta się, bowiem, od miłości umysłowej - miłości do kobiety - poprzez więź uczuciową z bliźnimi, aż w sferę nieskończoności, irracjonalności, szczyt osiągając w miłości do Boga i ojczyzny. Miłość, dla wszystkich romantyków była sprawą życia i śmierci. Uczucie fascynacji, namiętności, które ogarnia dwoje ludzi, jest tak silne, że nie można go niczym przemóc. Sięga poza grób.
    Przykładem nieszczęśliwego kochanka jest Werter i Giaur. Dla obu miłość stanowi sens życia. Jakże, jednak, odmienne reakcje wywołuje wewnętrzny niepokój. Giaur demonstruje swą siłę, okazuje bunt, nie czuje wewnętrznych ograniczeń, sumienie jest mu obce, nawet po dokonaniu zbrodni, można podejrzewać, że przemyślał swój czyn i nie żył pod wpływem emocji, nadal uważał, że miłości jest dla niego usprawiedliwieniem. Werter wprost przeciwnie. On cały czas pozostaje zamknięty w sobie. Dopiero samobójstwo ujawnia prawdziwą motywację jego działań, dopiero wtedy zostaje zauważony. Nie jest porywczy, każdy swój krok przemyśli, nim sprzeciwi się regułom świata rzeczywistego.
    Postacie te nie po to zostały wykreowane by być wzorem, mają jedynie ukazać jak wielka jest sfera uczuć i jak jest ona skomplikowana.
    “Eugeniusz Oniegin” to poemat dygresyjny Puszkina składający się z 8 ksiąg, których akcja toczy się kolejno w Petersburgu, majątku Łarinów, podróży Eugeniusza po Rosji i znów w Petersburgu. Tytułowy bohater poświęcał się licznym miłostkom i romansom. Szybko, jednak, znudziło mu się salonowe życie. Wyjeżdża na wieś, gdzie nawiązuje przyjaźń z poetą Włodzimierzem Leńskim, dzięki któremu poznaje Tatianę Łarinę. Panna zakochała się od pierwszego wejrzenia w Onieginie lecz młodzieniec odrzuca afekt Tatiany i specjalnie podczas balu zaleca się do jej młodszej siostry, a ukochanej Leńskiego Olgi - Włodzimierz wyzywa go na pojedynek; Eugeniusz zabija rywala i udaje się w podróż po Rosji. Wraca do stolicy po latach i znów spotyka Tatianę � teraz już żonę generała i księcia (swego krewnego), zakochuje się w niej, wyznaje miłości, ale Tatiana jest wierna mężowi i odrzuca jego miłość, ponieważ nie wierzy w szczerość uczucia dawnego ukochanego:
    “Dlaczego dzisiaj legnie pan do mnie ?
    (…) bo weszłam w krąg wielkiego świata ?
    Bo mógłby pan odświeżyć blask
    Uwodzicielskiej swojej chwały,
    By go salony podziwiały ?”
    “Eugeniusz Oniegin” to wspaniałe dzieło Puszkina, które zachwyca nas tragiczną miłością Eugeniusza i Tatiany, miłością nigdy niespełnioną.
    W polskiej literaturze romantycznej spotykamy wielkiego patriotę - Konrada Wallenroda, który jest głównym bohaterem dramatu Adama Mickiewicza pod tym samym tytułem. Konrad musi wybrać między miłością do żony - Aldony, a miłością do ojczyzny, która zwycięża. Walter (kryjący się pod postacią Konrada) wie, że musi porzucić żonę, poświęcić swoją miłość i Aldony, aby ratować ojczyznę. W słowach “stokroć przeklęta godzina” ujawnia się cały dramat bohatera. Konrad samotnie podejmuje walkę z zakonem krzyżackim. Niszczy go metodą postępu i zdrady, a więc obiera sposób moralnie naganny. Bohater jest świadomy amoralności jakiej się dopuszcza, jednak wie, że nie ma innej drogi do zwycięstwa:
    “Jeden sposób Aldono, jeden pozostał Litwinom
    Skruszyć potęgę Zakonu (…)
    Stokroć przeklęta godzina,
    W której od wroga zmuszony chwycę się tego sposobu !”
    Konrad Wallenrod nie tylko przeżywa konflikt z samym sobą, ale wyrzeka się również szczęścia osobistego i skazuje się na wieloletni pobyt wśród znienawidzonych wrogów jako mistrz krzyżacki. A więc jego miłość do ojczyzny była bezgraniczna i żarliwa. Dla niej poświęca nie tylko miłość kobiety, ale i honor - skazuje się na wieczne życie wśród kłamstwa.
    Można zaryzykować stwierdzenie, że miłość romantyczna to uczucie szalone, fanatyczne, pozbawione trzeźwej kontroli rozumu. To nieokiełznany wybuch wewnętrznych przeżyć, wzruszeń bohatera. Według romantyków poznanie idealnej miłości jest dane tylko jednostkom wybitnym, które są w stanie widzieć oczyma duszy, dostrzegać prawdy żywe. A więc idealna miłość romantyczna to miłość do kochanki - drugiej idealnej “połówki”, to miłość do ojczyzny, poezji, wartości ponadczasowych. Miłość ta czasami pełna jest buntu, bluźnierstwa przeciwko Bogu, niezgody na otaczający świat, bólu niedocenienia. Ale miłość może też być delikatnością i pięknem. Mówi o tym Mickiewicz w wierszu “Snuć miłość”. “Snuje” on miłość jak jedwabnik, leje jak źródlaną wodę. Pielęgnuje ją jako skarb najdroższy, najcenniejszy.

    Różne modele miłości romantycznej. Omów temat na podstawie wybranych utworów literatury romantycznej.

    Z motywem miłości romantycznej możemy się spotkać w niemal wszystkich utworach literackich tej epoki. Wynika to z faktu, że typowy bohater romantyczny to nieszczęśliwy kochanek, a jego zawiedzione uczucie staje się motorem do dalszych - twórczych działań. W życiu codziennym także możemy zetknąć się z pojęciem romantyczna miłość - wielka, uwznioślona, szalona, ale bardzo często jednostronna i rozczarowująca, często dostarczająca niemiłych rozczarowań. Różne modele miłości mogą zostać zaprezentowane na podstawie takich utworów, jak: “Dziady część IV”, “Konrad Wallenrod”, “Kordian”, “Nie-Boska komedia” i wiele, wiele innych.
    “Dziady część IV” - ujęta została w formie trzech upływających godzin. Pierwsza z nich to tak zwana “Godzina miłości”. Uczucie to przestaje być faktem z życia ludzi, staje się natomiast ogromną, samoistną siłą kierującą ludźmi, mogącą ich doprowadzić do klęski lub do pełni szczęścia. Dwoje młodych ludzi o podobnych poglądach i ideałach zakochuje się w sobie, jednak różnice w pochodzeniu i stanie majątkowym nie pozwalają im na pobranie się i kontynuowanie szczęśliwego życia dalej. Bardzo często rodzice strony wyższego stanu żenią, bądź wydają za mąż swe dziecko, nawet wbrew jego woli. Ostatnie spotkanie, rozstanie i rozpacz to bardzo częste zjawisko w takich wypadkach. Jednak w tym utworze mamy przedstawioną bardzo dogłębną analizę psychiki i odczuć zawiedzionego kochanka a więc tego, co dzieje się w rozdartej duszy. Nieszczęśliwa miłość doprowadza Gustawa do:
    - obłędu, do miotania nim poprzez powracające fale goryczy i cierpienia;
    - pragnienia śmierci i prób samobójstwa. Jednak uczucie miłości jest silniejsze od śmierci - po samobójstwie Gustaw nadal odczuwa cierpienia związane z miłością;
    - zwątpienia w prawdę, naukę i porządek świata;
    - stracie zaufania do kobiet (”Kobieto, puchu marny Ty wietrzna istoto”);
    - przekreślenia całego dotychczasowego życia - Gustaw przestaje istnieć dla świata.
    “Konrad Wallenrod” - to utwór, w którym bohater cierpi również z tego powodu, że nie może być razem ze swą ukochaną Aldoną, ale nie jest to spowodowane różnicą w pochodzeniu pomiędzy dwojgiem kochanków. Przyczyną ich nieszczęśliwej miłości jest sytuacja polityczna, w jakiej znalazła się ich ojczyzna, oraz jedyna w swoim rodzaju możliwość zmiany tego stanu rzeczy. Konrad jest bowiem mistrzem Zakonu Krzyżackiego, ze strony którego grozi Litwie niebezpieczeństwo i jako jedyny ma możliwość doprowadzić ten zakon do klęski, samemu jednak płacąc za to ceną najwyższą - własnym życiem oraz szczęściem i miłością. Staje więc przed dylematem: życie prywatne czy Ojczyzna. Wybiera jednak dobro Ojczyzny, czym pozbawia się szczęścia rodzinnego, przynajmniej w życiu na ziemi.
    Nieco inny model miłości został ukazany w powieści Juliusza Słowackiego zatytułowanej “Kordian”. Wprawdzie tytułowe bohater również jest nieszczęśliwy z powodu miłości, jednak w jego przypadku powodem przygnębienia nie jest ani różnica pochodzenia, ani też konflikt pomiędzy dobrem Ojczyzny a dobrem prywatnym. W I akcie poznajemy niezwykle wrażliwego i delikatnego młodzieńca - poetę. Jak przystało na prawdziwego romantyka jest on zakochany w Laurze - jednakże ona zachowuje się w stosunku do niego z pewnym dystansem, czasami nawet lekceważąc go. Młodzieniec ten, nie potrafiący znależć sobie miejsca w otaczającym go świecie popełnia samobójstwo. Wkrótce widzimy go w czasie podróży po Europie w czasie której przekonuje się on, że miłość kobiet można kupić za drogie prezenty, natomiast nie jest to nigdy miłość szczera. Tak więc również Kordian jest bohaterem typowo romantycznie nieszczęśliwym, jednak jego cierpienia są spowodowane zawodem doznanym ze strony kobiet, a nie sytuacją polityczną bądź społeczną. Również u niego nieszczęśliwa miłość staje się motorem dalszych działań na rzecz wolności kraju ojczystego.
    “Nie-Boska komedia” - to również utwór romantyczny, w którym spotykamy się z jeszcze innym spojrzeniem na sprawę miłości. W życie rodzinne hrabiego Henryka wdziera się poezja(”Dziewica”), która doprowadza do rozbicia szczęśliwego dotąd małżeństwa, jakie stanowią Maria i Mąż. Skutki tego są fatalne, gdyż zaślepiony Mąż zaczyna unikać swej żony, która w krótkim czasie z żałości umiera, pozostawiając hrabiemu Henrykowi małe dziecko - Orcia. Po kilku latach bohater “Nie-Boskiej komedii” staje na czele obozu rewolucjonistów, by wkrótce zginąć pod przeważającymi siłami wroga. Tak więc również hrabia Henryk jest bohaterem typowo romantycznym, którego motorem do działania staje się nieszczęśliwa miłość, a to nowe działanie też jest podporządkowane jakimś nadrzędnym celom (walka o zachowanie statusu społecznego).

    Romantyzm w oczach twórców literatury późniejszych epok.

    Tradycja romantyczna w Polsce to element zupełnie inny niż romantyzm europejski, choćby niemiecki, w najczystszym wydaniu Goethego. Dzieje się tak dlatego, że w naszej kulturze i naszej historii romantyzm odegrał szczególną rolę. Specyfika epoki w Polsce wynika z uwarunkowań historycznych. Obok nowej filozofii, obowiązującej w całej Europie początku wieku XIX, w polskim wydaniu romantyzmu niezwykle silnie zadziałał czynnik patriotyczny, zmagań z zaborcą kraju, który znów usiłuje być wolny i niepodległy. Walka o wolność zdecydowała o kształcie literatury, określiła biografię bohatera romantycznego, pojmowania (specyficznego) roli Polski w dziejach narodów. Czy romantyzm zgasł wraz z klęską powstania styczniowego? Niezupełnie. Wydaje się, że pozostał w odczuciu ludzi zajmujących się literaturą epoką najważniejszą, najbogatszą i najciekawszą. Mówi się też, że w każdym współczesnym Polaku tkwi sentyment do epoki romantyzmu. Brzmi to czasem jak zarzut: niepoprawny romantyk, nadwrażliwiec. Do tego dochodzą: brak realizmu, racjonalizmu, przewaga emocji nad rozsądkiem… Być może rzeczywiście tkwi w tym odrobina prawdy, że jest w nas podziw dla impulsywnych zrywów, dla szału romantycznych straceńców, choć potrafimy ich krytykować, choć nie zawsze przyznajemy się do tej “słabości”. Podobnie bywało z twórczymi umysłami epok następujących po romantyzmie. Krytykowali, kwestionowali, lecz ich własne dzieła zdradzały, że są spadkobiercami mentalności romantycznej. Myślę, że ta teoria - krytycyzmu, ale i afektu wobec tradycji romantycznej, da się udowodnić. Zacznijmy od zestawienia podstawowych elementów świata romantycznego, ustalenia co znaczy dla nas romantyzm, słowem od punktu wyjścia. Romantyzm to dla mnie przede wszystkim mit walki o wolność, poświęcenie dla tej idei duszy i życia, bunt “Konrada z III Części Dziadów” przeciw Bogu i Kordiana przeciw carowi, cierpiętniczy okrzyk romantyków krajowych Berwińskiego, Goszczyńskiego, Ehrenberga. Drugi mit romantyczny to nieszczęśliwa miłość - Mickiewicza do Wereszczakówny, Słowackiego do Ludwiki Śniadeckiej, Gustawa, Kordiana, Henryka itd… Przestaje być istotne czy mówimy o biografii twórcy czy bohatera. Doprawdy, wydaje się, że tylko hrabia Zygmunt Krasiński miał szczęście w miłości. Jego europejskie romanse były skandalizujące, lecz udane, czasami - aż zbyt męczące. Kolejny “żelazny” punkt romantyzmu to bohater romantyczny. O, tak. Potomek Hamleta, nieszczęśliwy kochanek, poeta, niewolnik idei, samobójca, rycerz walczący o ojczyznę. Jedni mówią: wspaniały! Inni machają ręką w pogardliwym geście. Nic przecież nie osiągnął… Jeszcze jedną rzecz z romantyzmu warto wspomnieć, mianowicie “inwazję duchów”. Tak, inwazję - zjaw, widm, rusałek, upiorów. Można by przypuszczać, że świat pozazmysłowy powstał i wkroczył tryumfalnie do literatury. I jednego nie można romantyzmowi odmówić - tej czarownej, uduchowionej atmosfery! Tyle, jeśli chodzi o uporządkowanie “podstawy odwołań”. A cóż na to następne epoki? Ustosunkowały się w różnoraki sposób. Pozytywizm - bezpośredni spadkobierca i następca romantyzmu odniósł się do idei romantyków niechętnie i krytycznie. W miejsce fantazji, samotnej walki o nieosiągalne cele, praktyczni pozytywiści zaproponowali utylitaryzm wszelkich działań, pracę u podstaw i pracę organiczną, oświecanie ciemnego ludu, podnoszenie gospodarki kraju - świadczy o tym nowelistyka i proza (tendencyjna i realistyczna) epoki. “Trzeba z żywymi naprzód iść,/ po życie sięgać nowe,/ a nie w uwiędłych laurów liść/ z uporem stroić głowę” - pisał Adam Asnyk. Czyli - laur romantyzmu uwiądł… “każda epoka ma swe własne cele” (Asnyk). Zastanówmy się tylko: czy pozytywiści odrzucali całkowicie hasła i ideologię romantyków? Dochodzę do wniosku, że nie. Pozytywiści, mimo okrzyków sprzeciwu i całej swej racjonalnej teorii, cierpieli na swoisty “kompleks romantyzmu”. Sentyment i podziw dla minionej idei co jakiś czas błyska w ich twórczości. Na przykład pełna realizmu powieść Orzeszkowej “Nad Niemnem”. Zawiera krytykę typowo romantycznych osób - Emilii Korczyńskiej, Zygmunta - zmanierowanego artysty, Różyca - znudzonego arystokraty. Jest to nawet romantyzm ośmieszony. Lecz kiedy wczytamy się uważnie - znajdziemy też hołd, wielki szacunek dla romantycznej idei wyzwolenia. Przecież wątek powstańczy i mogiła powstańców 1863 - to czas święty i miejsce święte, to czas walki i heroizmu, choć teraz nastał czas pracy - tamten istnieje w pamięci jako sacrum. “Lalka” B. Prusa, zdawałoby się krytykuje romantyczny idealizm, typ miłości romantycznej oraz heroiny romansów podobne do Izabeli śęckiej. Lecz tu także istotny jest motyw patriotyczny powstania styczniowego. Wokulski - główny bohater powieści - nosi szereg cech bohatera romantycznego, jego dzieje można nazwać pewną antologią losów nieszczęsnego Konrada-Gustawa z “Dziadów”. A nie jest to przecież bohater ani negatywny, ani ośmieszony, przecież jest jednym z “ulubieńców” czytelnika. Czym zaś są, jeśli nie pozostałością i uznaniem romantyzmu bohaterskie czyny, straceńcze walki i namiętne historie miłosne opisane przez H. Sienkiewicza w Trylogii? Sienkiewicz szczodrze zaczerpnął z epoki romantycznej, podobnie kształtował postacie i ich ideały, tyle że klęskę bohaterów zmieniał w końcu w sukces. Pamiętajmy, że było to dzieło “ku pokrzepieniu serc”. Muszę wspomnieć jeszcze o Konopnickiej. Z jednej strony jest piewczynią ludu, z drugiej jednak pojmowanie poety i poezji prezentowane przez Konopnicką jest typowo romantyczne. Poeta to indywidualność, jest natchniony, pełen mocy… Zupełnie jak za czasów wieszczów poezji. Wiersz “Contra spem spero” także jest romantycznym odgłosem. Sam tytuł - wyznanie: “wierzę wbrew nadziei” - mógł wykreować tylko umysł romantyczny, nie mówiąc już o sposobach obrazowania typowych dla twórców romantycznych, a użytkowanych przez poetkę. Przecież wichury, zawieje, obłoki, cmentarzyska - to ujęcie rodem z poezji Słowackiego, Mickiewicza, Norwida. I odwieczna nadzieja na odzyskanie niepodległości - można powiedzieć istota romantyzmu. Wniosek - pozytywiści nie całkiem przekreślili epokę romantyzmu. W ich twórczości przebrzmiewają romantyczne echa. W epoce młodopolskiej obserwujemy totalny, jawny zwrot ku literaturze i ideologii romantyzmu. Króluje teraz neoromantyzm, przejmuje hasła głoszone przez romantyków, docenia duchową atmosferę epoki, patrzy na świat oczami romantyków. W “Weselu” Wyspiańskiego jesteśmy świadkami “najazdu” istot pozaziemskich na chłopską chatę, w której dramaturg usiłuje pobratać dwa stany - inteligencję i chłopów. Widmo malarza de Laveaux żywcem przypomina “Romantyczność” A. Mickiewicza, całość aktu wizyjnego - “Dziady, część II”. Temat dramatu Wyspiańskiego - to pytanie o możliwość zaistnienia zrywu powstańczego. Odpowiedź nie brzmi optymistycznie. Poezja młodopolska to też w pewnej mierze echo romantyzmu, samotny dekadent nosi cechy podobieństwa do bohatera romantycznego, choć ten jest bierny i zniechęcony, a tamten spalał się w wiecznej aktywności. Mit sztuki i artysty, wyniesienia ponad tłumy przypomina romantyczną koncepcję poezji i poety. “Hymny” Jana Kasprowicza to przecież konradowskie wystąpienie przeciw Bogu, waloryzacja przyrody górskiej w utworach W. Tetmajera, to ideał romantyczny, bliskości natury, opiewania jej piękna. Szatan, bohater poezji T. Micińskiego jest silną, zbuntowaną jednostką, która chętnie wybiera potępienie niż niewolę. Jest podobny do romantyka. Spadkobiercą ideałów romantycznych czuł się Stefan Żeromski. Widać to wyraźnie w jego utworach - zarówno w repertuarze tematów jak i emocjonalnym stosunku do sprawy niepodległości. Żeromski często tłem swoich powieści czynił niepodległościowe zrywy Polaków - kompanię napoleońską (”Popioły”) lub powstania (”Rozdziobią nas kruki, wrony”, “Wierna rzeka”). Mimo że społecznikostwo i idea niesienia oświaty prostemu ludowi kojarzy się z pozytywistyczną pracą u podstaw, typowi dla Żeromskiego bohaterowie-społecznicy przypominają romantycznych idealistów. Judym, który poświęcił prywatne szczęście i miłość do Joasi dla pracy wsłużbie idei (”Ludzie bezdomni”), Stasia Bozowska (”Siłaczka”), poświęciła zdrowie i życie. Temat ojczyzny, kształtu ideowego Polski, złudna wizja “szklanych domów” - to tematy Żeromskiego, a przecież zarazem romantyków…Problem walki o wolność, upragnioną wolność, skończył się w roku 1918. Nastała epoka dwudziestolecia międzywojennego a wraz z nią: “Ojczyzna moja wolna, wolna, więc zrzucam z ramion płaszcz Konrada” -pisał Antoni Słonimski. Koniec z romantyzmem, wieczną martyrologią niewoli, poezją tyrtejską i wizją poety-mesjasza. “Najchętniej w tłum się wcisnę, będę ultimus inter pares” - pisał poeta Tuwim. “A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę” - postuluje Lechoń. Futuryści każą patrzeć w przyszłość, nie obracać siętam tylko, gdzie cmentarzyska starych trucheł, “nieświeże mumie mickiewiczów i słowackich”… I oto, w tej samej epoce, ten sam Lechoń pisze przepiękny poemat “Mochnacki”, sięgający tematem i stylistyką doepoki romantycznej. Ten sam Julian Tuwim przyzna się w wierszu “Sitowie” do poetyckiej męki twórczej, będzie usiłował zdefiniować poezję. W międzywojniu zadebiutuje Władysław Broniewski, poeta “rewolucyjny”, lecz posługujący się typowo romantycznym arsenałem - emocją i typem obrazowania, wystarczy przypomnieć utwór pt. “Poezja”. Edward Słoński, nieco starszy poeta, piewca pierwszej wojny światowej, był ogromnie popularny w dwudziestoleciu międzywojennym właśnie ze względu na patriotyczny pierwiastek swojej poezji. Tak więc, poeci “międzywojenni” nie byli całkowicie wolni od mitu romantycznego. A wolność ojczyzny też nie potrwała długo. Druga wojna światowa, krwawy wrzesień 1939, okupacja, powstanie warszawskie. Nic dziwnego, ze takie czasy wskrzesiły mit bohatera romantycznego i poezji tyrtejskiej. Przykładem są poeci - Tyrteusze powstania warszawskiego - K.K. Baczyński, T. Gajcy, A. Trzebiński. Operowali romantyczną stylistyką, odwoływali się do ballad, opiewali swoją przegraną miłość, rejestrowali koszmar otaczającego ich świata i pragnęli siłą wyobraźni, wizją odkształcić rzeczywistość. Trudno zaprzeczyć, że mistrzami w takich działaniach byli poeci romantyczni. A współczesność? Literatura współczesna, mimo że tak wiele w niej wątków, nowatorskich i tradycyjnych nurtów, nadal prowadzi dialog z literaturą romantyczną, choć są to różne formy wypowiedzi. Zauważmy, że powojenne czasy oznaczały dla wielu Polaków emigrację. Twórcy emigracyjni mieli zaś ten sam problem, co uczestnicy Wielkiej Emigracji po powstaniu listopadowym - tęsknota za rajem, wspomnienia pejzaży ojczystych, propozycje przemian ustrojowych, rodzaj walki o polskość. I pisali w tym duchu emigranci od Miłosza po Barańczaka. W dodatku “Dolina Issy” Miłoszawskrzesza motyw litewski, jak w “Panu Tadeuszu” A. Mickiewicza, lecz zarazem jak w “Dziadach” wieszcza - bo ożywają w współistnieją w świecieczłowieka widma, gusła, strzygi i czary. Pisząc o literaturze współczesnej, nie sposób dokonać rejestru całościowego w tak krótkiej pracy, trzeba się kierować wyborem. Wydaje mi się, że piętno romantyzmu określiło prozę Marka Hłaski. Demoniczna, zawsze zniszczona miłość i fatalna, fałszywa kobieta to stały wątek opowiadań i powieści Hłaski. Pesymizm, różnoraki mechanizm ruiny miłości od ingerencji bezmyślnych ludzi po “bogatą przeszłość” kochanki - zdradzają tęsknotę za spełnieniem wielkiej, szczęśliwej miłości. bohater prozaika jest samotny, nie rozumiany przez społeczeństwo, często posiada tajemniczą biografię. Pisarz wprowadza też wątek samobójczy w losy swoich bohaterów, co przywodzi na myśl bohatera romantycznego. Będąc przy temacie miłości i śmierci, trzeba wspomnieć poezję zmarłej tak młodo Haliny Poświtowskiej “Jestem Julią…”, “Mam ciebie w roztańczonej krwi”, “Kiedy umrę kochanie” itd. Wiersze poetki to zapis miłości wszechogarniającej, której towarzyszy przeczucie śmierci. Miłość w centrum twórczości, śmierć podążająca tuż obok przypominają literaturę romantyczną, choć twórczość Po światowskiej nie da się określić jako typowo mistyczna czy duchowa”, przeciwnie jest często zorientowana materialistycznie. Natomiast Ernest Bryll podejmuje tematykę romantyzmu i postawy współczesnych wobec dziedzictwa romantycznego wprost. Jest to w pewnym sensie twórczość “rozrachunkowa”, gdyż poeta podjął się rozliczeń ze zbiorem romantycznych mitów, funkcjonujących w świadomości polskiej, poprzez demaskację nawyków myślenia, mentalności romantycznej, zakorzenionej w psychice Polaka, Bryll konstruował ocenę współczesności. Poeta nawiązuje do romantyzmu także przez tematykę, stylistykę swoich utworów. Przypomnijmy: “Rzecz listopadową”, wiersz “Lekcja polskiego - Słowacki”, “Toast”, “Wciąż o Ikarach głoszą”… itd. Szukać wśród współczesnych poetów i prozaików można by dalej. Wspomnieć Stanisława Dygata “Jezioro Bodeńskie”, twórczość T. Konwickiego, poetów Herberta, Grochowiaka i innych, lecz realia czasu na to nie zezwalają. Zakończę tę długą podróż przez epoki następującym wnioskiem. Romantyzm wciąż jestżywy - bo funkcjonuje w pamięci ludzi, mobilizuje twórców, wzbudza kontrowersje. W historii literatury polskiej nigdy nie przestanie być istotny. Bez względu na charakter kolejnych epok - odrodzi się znów jako wzór, lub jako obiekt krytyki.

    Eros i Tanatos w wybranych epokach literackich.

    Eros – bóg miłości, Tanatos – bóg śmierci często występują obok siebie w utworach literackich i pojawiają się w nich od najdawniejszych czasów. Epoka średniowiecza ukazywała właśnie te obydwa zjawiska razem, ponieważ zdaniem pisarzy tej epoki, prawdziwe uczucia trwają nawet po śmierci.
    Najlepszym przykładem może tu być „Legenda o Tristanie i Izoldzie” z XII wieku, która jest najgłębszym poematem o miłości i śmierci zarazem.
    Utwór opowiada o tragicznych kochankach, którzy – ogarnięci namiętnością, świadomi zła i zdrady, jaką popełniają – żyją w ciągłym napięciu emocjonalnym, przez całe życie poszukując się i rozłączając. Miłość sprowokowana tajemniczym napojem jest przepojona cierpieniem, którym kochankowie płacą za chwile radości bycia ze sobą. Żyją w kłamstwie, zdradzają człowieka, którego oboje kochają – Izolda męża, Tristan swojego wuja i najlepszego przyjaciela, króla Marka. Nie zostało oszczędzone im żadne cierpienie. Miłość ich jest przede wszystkim duchowa, umożliwiająca pełne zrozumienie, absolutną harmonię. Dlatego trwała ona również po ich śmierci, a … w nocy z grobu Tristana wybujał zielony głóg [...], który zanurzył się w grobie Izoldy… Bohaterowie tej pięknej opowieści, choć nie mogli żyć bez siebie, nie byli szczęśliwi. Umierają przedwcześnie, umierają z miłości.
    Myśl o śmierci zajmowała ważne miejsce, jak widać, w dorobku literackim średniowiecza. Wynikało to również i z tego, że człowiek tej epoki żył krótko, a częste wojny i epidemie dziesiątkowały ludność. Śmierć była więc na porządku dziennym, obcowało się z nią niemal bez przerwy. W XIII wieku zaczęto przedstawiać spotkania osób żywych ze zmarłymi oraz dialog, jaki podejmuje z człowiekiem upersonifikowana Śmierć.
    Do najdawniejszych tekstów tego rodzaju należy anonimowy wiersz pt. Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią. W utworze ma ona różne oblicza. Posiada cechy władczyni, ale równocześnie jest kaznodzieją, gdy objaśnia Polikarpowi kwestie egzystencjalne, ukazana w sposób alegoryczny rozpoczyna tańce – dance makabre, w których jej partnerami stają się wszyscy ludzie. Uzmysławia im ich równość w godzinie zakończenia życia, pragnie wywołać lęk i skruchę. Opisana jest jako rozkładające się ludzkie zwłoki, posiada nieodłączny atrybut – kosę.
    W czasach średniowiecza istniało przekonanie, że śmierć człowieka uzależniona jest od tego, jak żył. Ludzie prawi i uczciwi powinni zatem umierać lekko, zaś ludzie źli i występni – w mękach i cierpieniu. Odnosi się to m.in. do tytułowego bohatera Pieśni o Rolandzie. Śmierć Rolanda na polu walki przedstawiona została przez autora w sposób niezwykle patetyczny. Sam moment umierania wypełniony jest wieloma gestami i zachowaniami bohatera. Roland – obrońca wiary i ojczyzny – umiera z przeświadczeniem, że zasłużył na zbawienie, gdyż wypełnił swój rycerski obowiązek do końca. Gdy umiera, … Bóg zsyła mu swego Anioł a Cherubina… i innych świętych, którzy niosą duszę hrabiego do raju.
    Z zagadnieniem śmierci i problemem odpowiedzialności za niegodziwe życie wiąże się idea ascezy. Literackimi przykładami spokojnego oczekiwania na śmierć są żywoty świętych i legendy o męczennikach. Drogę do zbawienia poprzez ubóstwo, prostotę i pokorę wskazuje autor Legendy o św. Aleksym. Dlatego po śmierci tego ascety mają miejsce niezwykłe wydarzenia: dzwony same dzwonią, zaś niewinne dziecko prowadzi papieża z kardynałem do domu jego ojca. Tam odnajdują zmarłego Aleksego, zaś ze zwiniętej kartki papieru, którą trzymał w ręku, dowiadują się, kim był naprawdę ten żebrak.
    Często spotykany w literaturze średniowiecznej motyw śmierci miał służyć podkreśleniu znikomości życia, przypominać o jego doczesności oraz odpowiedzialności za nie przed Bogiem. Uwalniała ona tych, co na to zasłużyli, od wszystkiego, co ziemskie i pozwalała odczuć szczęście niebieskie.
    Romantyzm, podobnie jak średniowiecze, traktował człowieka przede wszystkim jako istotę duchową. Dlatego też twórcy niejednokrotnie czynili śmierć tematem swoich rozważań. Można nawet spotkać się z opinią badaczy tej epoki, że tragiczne, pełne lęku pojmowanie śmierci jest charakterystyczne właśnie dla literatury tego okresu. Filozofia i literatura wcześniejszych czasów przedstawiały bowiem śmierć jako bliską człowiekowi, zjawisko naturalne, dotyczące wszystkich – ukazywana była jako element życia.
    W romantyzmie miłość i śmierć są ze sobą związane. Funkcjonuje w poezji i dramacie tego okresu powtarzający się motyw samobójstwa z miłości, staje się ono nawet przełomowym momentem w biografii bohatera romantycznego. Popełnia samobójstwo Gustaw z IV części Dziadów A. Mickiewicza, Kordian w dramacie J. Słowackiego, ginie śmiercią samobójczą hrabia Henryk z „Nie–Boskiej komedii” Z. Krasińskiego. Poeci romantyczni opisują stan duszy człowieka zakochanego, eksponując cierpienie, mękę, ból i rozpacz. Przedstawiają także jego postać bladą o obłąkanym spojrzeniu. W ujęciu romantycznym miłość pełna jest więc tragizmu. Śmierć zaś wcale nie bywa wyzwoleniem od cierpienia tego świata. Widmo, upiór, dusze pokutujących są równorzędnymi z ludźmi żywymi bohaterami literatury romantycznej. Motywy te odnajdujemy w II i IV części Dziadów Adama Mickiewicza. Zemsta zza grobu, trupia bladość – tak przedstawiali romantycy pozaziemskie istnienie (Ballady i romanse, Romantyczność, Lilie). Dziewica z Nie–Boskiej komedii w pewnym momencie przybiera formę rozkładającego się ciała – przypomina więc średniowieczne opisy rozpadu zwłok.
    W utworze J. Słowackiego pt. Anioł ognisty – mój anioł lewy motywem centralnym jest grób. Z niego wyrastają kwiaty i dobywa się muzyka. Poeta opisuje tu genezyjską definicję śmierci jako koniecznej zmiany formy, ofiary, którą musi ponieść jednostka, zrzucając skorupę–ciało

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

marzec 2008
P W Ś C P S N
« lutego   kwietnia »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Wasze komentarze