W ubiegłym tygodniu najbardziej poczytne gazety w naszym kraju na pierwszych stronach zamieszczały zdjęcia premiera Donalda Tuska modlącego się w jarmułce pod ścianą płaczu w Jerozolimie. Niewinnie wyglądająca dyplomatyczna wizyta najwyższych władz państwa polskiego pod pozorami kurtuazji kryła zgubne dla Polski konsekwencje.
Oto uniżony sługa Izraela korzył się przed izraelskimi terrorystami, bo tylko tak można nazwać sprawców tragedii nieszczęsnych Palestyńczyków. Były zapowiedzi o przyjaźni, współpracy i ścisłym sojuszu polsko-izraelskim. Na ironię zakrawa fakt, że obecna koncepcja stworzenia osi Waszyngton-Tel Aviv-Warszawa jest żywcem skopiowana z paranoidalnych wizji Lecha Wałęsy. Mało tego, Tusk mówiąc o stolicy Izraela wskazał na Jerozolimę, czyli samozwańcze centrum administracyjne Izraela. Czyżby nasz premier nie znał się na stosunkach zagranicznych, czy też postanowił być pierwszym światowym przywódcą, który uznał tą bezwstydną i pazerną uzurpację? W sumie nie dziwiłoby by to, szczególnie po niecierpliwości w uznaniu niepodległości Kosowa i zatwierdzeniu likwidacji Polski w postaci traktatu reformującego.
Premier zapewnił także, że w Polsce nie będzie tolerancji dla antysemityzmu. Wspaniale, wreszcie więc ktoś zadba, aby nasz kraj nie był zaściankiem Europy… Tylko kto mówił o jakimś rzekomym polskim antysemityzmie? Jego tropiciele przypominają poławiaczy pereł w Morzu Północnym i będą go szukać póki piekło nie zamarznie. Ale propaganda filosemicka każdy przejaw krytyki zbrodniczych działań Żydów nazywa momentalnie antysemityzmem przez co ten termin staje się powtarzaną do znudzenia mantrą budzącą grozę i strach, w imię zasady, że antysemityzm jest Żydom potrzebny jak powietrze. Gdyby nie on to jak inaczej mogliby odpowiedzieć na krytykę nie mając żadnych argumentów na swoją obronę? To jedna strona, ale skoro już te haniebne słowa zostały wypowiedziane to zaiste, w imię czego? Czy strona izraelska przejawia jakąkolwiek chęć podjęcia dialogu? Otóż odpowiem przewrotnie, że owszem, przejawia, lecz polega on tylko na publicznym opluwaniu i lżeniu narodu polskiego, który konsekwentnie nadstawia drugi policzek i bezbronnie ulega groźbom Izraela Singera, byłego przewodniczącego Światowego Kongresu Żydów, mówiącego o znieważaniu Polski dopóty dopóki nasz kraj nie spłaci roszczeń majątkowych. Przecież to jak rozmowa kata i ofiary, a nie równorzędnych partnerów.
Tutaj dochodzimy do kolejnego aspektu fatalnej wizyty Tuska. Zapewniał on o trwających pracach nad ustawą dotyczącą restytucji mienia żydowskiego argumentując to tym, że po ratyfikacji traktatu reformującego, lawina pozwów doprowadziłaby nasz kraj do bankructwa, więc lepiej załatwić sprawę polubownie. Tylko można zadać pytanie – czy po to właśnie sejm ratyfikował ten traktat? Błędne koło się zamyka. Pociesza nas jednak pan Szewach Weiss, mówiąc o tym, że Żydzi dobrodusznie rozłożą nam roszczenia na raty, a nawet bony inwestycyjne! Cóż za wspaniałomyślność, wobec tego chyba cały polski sejm powinien się udać pod ścianę placu, założyć jarmułki i rozpłakać się ze szczęścia…
Polska dopiero jest na drodze rozwoju, brakuje pieniędzy na wszystko, a nagle mamy wyasygnować 65 miliardów dolarów na roszczenia majątkowe? Czy ludzie popierający PO nadal wiedzą co czynią, czy może należy im już zacząć przebaczać? Tym bardziej jest to żałosne, że rząd PRL zrzekł się roszczeń niemieckich, a wg niepisanego prawa obowiązującego od czasów Karola Wielkiego, strony konfliktu mają 30 lat na zgłaszanie pretensji roszczeniowych. Zatem był czas do 1975 roku, a teraz mamy rok 2008 więc sprawę należy uznać za niebyłą. I niech nikogo nie zwodzą majaki o trudnościach prawnych w PRL, bowiem władze spoczywające w rękach komunistycznych watażków żydowskiego pochodzenia oferowały korzystne warunki zwrotu mienia, o czym świadczy żydowska kolonizacja Śląska oraz najlepszych dzielnic Warszawy.
Największe polityczne reperkusje może mieć jednak deklaracja dotycząca strategicznego partnerstwa polegającego na zakupie broni oraz współpracy militarno-operacyjnej. Zatem po jastrzębiach F 16, a raczej strusiach nielotach o wartości bojowej równej chińskiej zabawce przyjdzie kolej na „najnowocześniejszy” sprzęt z Izraela. Opinia publiczna uznała to za gest dobrej woli, iż oto ktoś chce nam udostępnić kosmiczną technologię. Patrząc chłodno na tę sprawę warto jednak zauważyć fakt, że dotychczasowe zakupy były, delikatnie rzecz ujmując, wysoce nietrafione. Praktycznie brak offsetu, ignorowanie terminów oraz chińska jakość wyrobów wskazuje na to, że jedynym kosmicznym elementem tego kompromitującego interesu jest jego cena.
Takie partnerstwo i pochopne deklaracje mogą doprowadzić do wciągnięcia Polski do kolejnej wojny, tym razem z Iranem. Trudno uciec od historycznych porównań, gdyż do złudzenia przypomina to początek XVIII wieku, kiedy to August II Sas w imię interesów dynastycznych wciągnął nas w wojnę północną, w wyniku czego Polska stała się głównym teatrem działań, przemarszu wojsk i bitew wojny, z którą nie powinniśmy mieć nic wspólnego. Jakie bowiem mieliśmy interesy aby ingerować się w potyczki między Rosją a Szwecją, czyli naszymi dwoma śmiertelnymi wrogami i niby po której stronie mielibyśmy się opowiedzieć? Podobnie jakie mamy interesy na Bliskim Wschodzie? Po co tracić coraz więcej w oczach świata islamu, z którym mieliśmy tak dobre układy w czasie II wojny światowej kiedy to właśnie w Iranie formułowały się polskie wojska? I czyż nie lepszym interesem byłoby zabieganie o przychylność tak wielkiego eksportera ropy naftowej, zamiast być psem łańcuchowym supermocarstwa, którego istotą polityki polskiej jest wykiwanie słabszego?
Tak oto kolejny raz nasi przywódcy stali się „naszymi” przywódcami. Nie liczą się interesy Polaków tylko interesy rozmaitych lobby, które finansują, popierają i budują poparcie coraz to nowych partii zdrady stanu. Tak będzie nadal, aż wreszcie ktoś odpowie za swoje występki i zapłaci za bezczelną nieprawość. Jednak jeżeli Polacy nie opamiętają się i wciąż bezkrytycznie ulegać będą propagandzie to czeka nas żałosny los bezwolnych niewolników zaprzedanych wrogim siłom, a z tak beznadziejnego położenia nie będzie już ucieczki.


Komentarze: 6 do “Izraelski rajd pana Tuska”
Zostaw komentarz