tak - mi się miłośnie zrobiło po tych …

http://adonai.pl/sympatyczne/graph/rybki.gif

tak - mi się  miłośnie zrobiło po tych … wierszach  AsiM, a co  mnie to już po dwudziestu latach małżeństwa to już nie wolno? (mąż wraca wieczorem , a ja  taka już nastrojona.  No to jako upust wkleję tu troszkę gorącego żaru  ŻÓŁWIU OBŁÓŻ się lodem gdy tu będziesz wchodził)

 Kochana moja, jesteś…
…moim słonecznym niebem,
moim powszednim chlebem,
mojego łoża panią,
bezpieczną przystanią,
najsłodszym podarunkiem,
dobrego humoru warunkiem,
lekarstwem na stres
aż po dni kres,
jesteś radości tworzeniem
i jedynym przeznaczeniem,
dniem i nocą
służysz pomocą,
serca jesteś uzdrowicielką,
na zawsze pocieszycielką,
orzeźwieniem wiosennym,
klejnotem bezcennym,
mojej modlitwy wysłuchaniem,
serca i duszy szeptaniem,
mojego życia zachwytem,
całą prawdą, a nie mitem,
kolorowa jak karuzela,
wesoła jak w dzień wesela,
jesteś słońcem po burzy,
pilnujesz, bym się nie zachmurzył,
piękne masz dłonie,
z tobą mogę kraść konie,
jesteś moją witaminą,
której pragnę, dziewczyną,
jesteś moją wybranką,
gorącą kochanką,
źródłem uśmiechu,
powodem każdego oddechu,
moim “zawsze i wszędzie”,
ogniem, który zawsze będzie,
partnerką duszy,
pogromczynią katuszy,
moją pierwszą i ostatnią
zaufaną duszą bratnią,
zmysłem i poczuciem,
i najgorętszym uczuciem,
i tak bardzo dobrze mi,
że tak chcę aż po kres moich dni.
To tak na wszelki wypadek, gdybyś o tym nie wiedziała.
David L. Weatherford
Kochać to nie znaczy…
Kochać to nie znaczy
przeżywać gwałtowne porywy,
stany ekstatyczne i szalone namiętności
- choć i to, oczywiście, się liczy
- kochać to przede wszystkim być
ciągle uważnym na rzeczy i istoty:
wymyślać tysiąc delikatności.
Miłość miniaturyzuje się,
schodzi do rzeczy drobnych.
Powoli odkrywa się, że w miłości nie można:
ani zmuszać, ani rządzić, ani niszczyć tego,
co ona stworzyła, ani niszczyć darów,
które ona przyniosła, ani kochać kogoś,
kogo się boimy.
Blaise Pascal
O miłości
Bo miłość mój drogi to:
To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,
to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,
Aby on także mógł powiedzieć: “kocham ciebie”,
nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.
Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie
bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej
stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców
zrywanych na skarpie,
Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to
“ty”, moje kochanie, ty jesteś moją jedyną…
Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej
osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić
wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się
Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim
być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować
według swoich marzeń.
Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać
ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,
To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby
ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w
ramionach twojego “ja”, co znaczy więcej niż
tysiące pieszczot i szalonych uścisków,
Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet
jeśli ona przez moment się wzbrania
To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,
płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.
Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy
ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać
innym to, co przyrzekła tobie.
Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój
gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,
Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,
na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz
dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.
Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,
wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,
jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla
wyrównania drogi.
To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na
drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć
tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,
bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.
Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe
marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,
śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,
Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć
o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla
siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.
Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym
powiedziano i jeszcze więcej,
Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,
to pozwolić się kochać, być przejrzystym
wobec tej MIŁOŚCI, która zawszę w porę.
To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu
kochać tego, którego ty w sposób wolny
decydujesz się kochać!
Michael Quist
Cieszę się…
… bo dwoje zakochanych ludzi
jest wspaniałym dowodem na to,
że całość może być doskonalsza,
niż jej poszczególne części.
Sam człowiek czuje się zagubiony;
przy drugim człowieku czuje,
że jego życie może być wypełnione
pokojem, czułością i radością.
Maroon Garrety
=================
122 czytań

Napisane przez: Kasia









Komentarze: 14 do “tak - mi się miłośnie zrobiło po tych …”

  1. 10, maj, 2008 o godz. 15:49, sonia pisze:

    …..Kasienko….cudnie,widać,że maj…..brawo

  2. 10, maj, 2008 o godz. 15:56, sonia pisze:

    ………..Kasieńko
    szybciutko wróciłam do TWOICH rybek,one są naprawdę cudne,
    serd dzięki za TO sympatyczne “zjawisko”

  3. 10, maj, 2008 o godz. 17:10, Kasia pisze:

    No tak trochę ciepła by nie zwariować gdy człowiek wciąż dotyka zła, a przecież miłość TRWA albo— {” TRWAM “) A TEJ MIłOŚCI tryle tam mieli u AsiM , że można obdzielić cały Blog .

  4. 10, maj, 2008 o godz. 17:52, Chłodny Żółw pisze:

    Kasiu, piękne, coraz piękniejsze… Bez lodu się obyło.

    A początkowy, z wcześniejszych wpisów, ten pierwszy twór z miłosnej serii wydał mi się mniej udany z powodu spopielającej wszystko egzaltacji :)
    No bo niby przeciwko egzaltacyjom w poezji nic nie mam… Byleby poza nimi było jeszcze coś na czym te egzaltacyje są zbudowane. Bo to wiesz… sama egzaltacja to fajna jest. Jak bańka mydlana :) Pozdrawiam.

  5. 10, maj, 2008 o godz. 18:05, Kasia pisze:

    Wiem wiem, ale jak mówi moja koleżanka ,co to za życie bez namiętności. Troszkę oliwy na skrzypiące koła to chyba pomaga. Nawet na skorupę Żółwia, a życie i tak bywa czasem trudne . Zresztą wiem o co Ci chodzi . taka już stara jestem . Nie jakaś młoda dziewczynka.

  6. 10, maj, 2008 o godz. 18:12, Chłodny Żółw pisze:

    Kasiu, z powodu wieku cieszyć się trzeba. Tacy młodzi jak dziś już nigdy nie będziemy ;)

  7. 10, maj, 2008 o godz. 18:33, Kasia pisze:

    “Tacy młodzi jak dziś już nigdy nie będziemy ”

    No ,tak na pewno,, to masz jak w banku, o nie, nie w banku napewno nie.
    To , byl zły przykład.

    Odpoczywasz , trochę ? Czy można odpoczywać w tym momencie?

    Jeszcze parę egzaminów przed synem,i koniec z napięciem w domu , jeszcze tylko trochę.
    Tyle pomysłów co do studiów tu się przewineło, mówi rzucę monetą o szkołę , oczywiście odradzam ,ale tyle co ma pomysłów na życie. Od wojska, historii, dziennikarza,aż po marynarkę.

  8. 11, maj, 2008 o godz. 23:22, AsiaM pisze:

    Piękne wiersze Kasiu…tyle w nich prawdy o miłości, o prawdziwej miłości… nie takiej splamionej przez współczesny świat. Kochać to pomagać stawać się lepszym osobie którą kochamy, to trwać przy niej.Dawać i przyjmować to co ona chce nam dać.
    Rodzina jest doskonałą szkołą miłości, widać to też w Twoich wypowiedziach Kasiu…ta troska i zainteresowanie sprawami syna. wielkie szczęście i skarb,że jesteś matką. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich bliskich. Pozdrawiam serdecznie-Asia

  9. 13, maj, 2008 o godz. 9:56, AnnaE pisze:

    Ja też, Kasiu z najlepszymi życzeniami.
    Niech Wam się spełnią marzenia.

    Mnie to czeka w przyszłym roku.
    Mam o tyle dobrze, że córka dokonała wyboru w II klasie gimnazjum, a przez te wszystkie lata doskonali się w wybranym kierunku.
    Trochę mnie to przeraza, bo wybrała chemię. Nic nie mogę jej pomóc od początku tego wyboru, bo ja…
    nie znosiłam chemii :DDDDDDDDDDDD

  10. 15, maj, 2008 o godz. 12:52, Kasia pisze:

    AnnoE, możesz jej pomóc, gdy tylko jesteś z nią, gdy szanujesz jej wybór to bardzo wiele,a resztę to oni sami .

  11. 15, maj, 2008 o godz. 13:41, Kasia pisze:

    z chemii to ja zawsze lubiiłam kosmetyki, no zawsze coś nie ?

    zawsze podtykałam dzieciom książki, chodziłam na koncerty, a teraz szukam jakiejś ,która by odsłoniła prawdę o komuniźmie, niby tyle ich jest, ale żeby trafila do syna .

  12. 31, maj, 2008 o godz. 16:27, sonia pisze:

    AnnoE
    gratuluję wyboru….chemia,szczegolnie organiczna………..
    TO był moj ulubiony przedmiot,dobrze że Rodzice
    byli wyrozumiali,
    nie na tyle jednak,
    by chemia stała się moim zawodem……….._))))
    a szkoda….podobno zdrowie było największą
    przeszkodą,no cóż Rodzice wtedy mieli
    ZAWSZE
    RACJĘ,ser pozdr

  13. 31, maj, 2008 o godz. 16:35, sonia pisze:

    Kasieńko
    może za cięzki temat ,ale jak by młody człowiek poczytał
    troszkę
    Golicyna………..?człowieka wywodzącego się z……….
    komunizmu,a pozniej nawroconego…..
    a może coś o zbrodniach dokonywanych
    na narodzie czeczeńskim?
    ja jednak myślę,ze TO typowy bunt “na” rodzicow,przejdzie
    mu TO…..zobaczysz….?

  14. 7, czerwiec, 2008 o godz. 14:19, Kasia pisze:

    to nie na rodziców tylko na życie,, On jest idealistą, jako matką jestem tego pewna, chce budowac świat, tylko?

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

maj 2008
P W Ś C P S N
« kwietnia   czerwca »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Wasze komentarze