W przededniu apokaplisy

Wczoraj była rocznica zakończenia II wojny światowej, wojny, która na trwałe odmieniła oblicze świata, a Polskę skazała na polityczny niebyt w orbicie ZSRR. Czy jednak tak właśnie musiało być? Z perspektywy lat należy bardzo surowo ocenić działania Polaków, którzy sami przyczynili się do tak katastrofalnych losów naszej Ojczyzny przed prawie70 laty.

„Albo wygramy ze złem, albo zło wygra z nami.”

II wojna światowa była przede wszystkim konsekwencją I wojny, w której Niemcy musieli pogodzić się z klęską. Adolf Hitler doszedł do władzy na fali narodowego niezadowolenia z upokarzającego ich Traktatu Wersalskiego podpisanego w 1919 roku. Ponadto Hitler sprawnie grał na emocjach narodu, dzięki czemu w ciągu niespełna 6 lat zdołał w spokojnych mieszczanach rozbudzić żądzę panowania nad światem oraz fanatyczną manię uzyskania „przestrzeni życiowej”. Fuhrer jako kanclerz III Rzeszy nie interesował się zbytnio administrowaniem krajem, lecz zarezerwował dla siebie politykę zagraniczną. W celu zapewnienia sobie korzystnych sojuszy doprowadził do podpisania Paktu antykominternowskiego z Japonią, poszerzonego później o Włochy i wojenne satelity Niemiec.

Hitler jednak doskonale pamiętał co doprowadziło do klęski Niemiec w I wojnie, sam służył w armii, w której podlegał Polakowi (!), został też odznaczony. Podziwiał Polaków za sukces w walce z bolszewizmem, którego szczere nienawidził, a analiza sytuacji politycznej pozwalała mu twierdzić, że sukces w przygotowywanej wojnie znów może zależeć od liczebności wojska. W związku z powyższym uznał, że zapewnienie sobie przychylności Polski stanowi gwarancje zwycięstwa nad ZSRR, ponieważ polskie siły zbrojne dostarczą koniecznego wsparcia. Dlatego też w 1938 roku bardzo mocno naciskał aby nasz kraj przyłączył się do Paktu antykominternowskiego, jednakże polska dyplomacja, na której czele stał Józef Beck, po długich wahaniach odrzuciła ten projekt.

Z perspektywy czasu Hitler jawi się jako największy zbrodniarz w historii świata. Nie zamierzam go ani bronić ani usprawiedliwiać jednak w 1938 roku, fuhrer miał na sumieniu nie więcej jak kilkuset ludzi, podczas gdy Stalin organizował czystki, głód na Ukrainie, prześladowania własnych obywateli oraz system obozowy GUŁag. Cały ponury dorobek Stalina z trudem mieści się w granicach 100 milionów ofiar. W tym świetle polski sojusz z ZSRR byłby rozwiązaniem najgorszym, tym bardziej, że nie dawał praktycznie żadnych nadziei na wyjście z politycznego impasu. Należy przy tym pamiętać o fakcie hamletyzowania Polaków pomiędzy Niemcami a ZSRR. Z dwojga złego wybrano jednak rozwiązanie trzecie, czyli alienację.

Sojusz z Niemcami mógł zapewnić pokonanie ZSRR, które w 1939 roku zupełnie nie było gotowe do prowadzenia wojny, ponieważ niemal cała kadra dowódcza armii została zgładzona w wyniku czystek, będących wynikiem stalinowskiej fobii. Stalin doskonale zdawał sobie z tego sprawę dlatego pakt Ribbentrop-Mołotow wydawał się dla niego doskonałym rozwiązaniem, tym bardziej, że z jego inicjatywy podpisano tajny protokół, będący de facto IV rozbiorem Polski. Hitler chciał wówczas utrzymać słabe państwo polskie, natomiast Stalin dążył do całkowitego wymazania Polski z mapy świata. Ponadto podpisanie paktu z Niemcami oszczędziłoby nam apokalipsy zniszczeń, prześladowania w czasach okupacji, wymordowania inteligencji oraz innych dotkliwych klęsk. Trzeba mieć na uwadze fakt, że bez paktu R-M wojna w 1939 w ogóle by nie wybuchła, ponieważ bez gwarancji na wschodzie fuhrer nie podjął by ryzyka samotnego ataku.

W dalszej perspektywie można było sojusz z Hitlerem zerwać i przy mądrej polityce Zachodu rozprawić się z brunatnym dyktatorem. Wówczas mielibyśmy rozwiązany problem dyktatur europejskich, a Stalin nie doprowadziłby do dalszych zbrodni. Widać zatem, że Polska odegrała kluczową rolę w przebiegu wojny i to właśnie od decyzji Polaków zależały jej alternatywne losy. Można też zaryzykować stwierdzenie, że wręcz „wzgardziliśmy Hitlerem”.

Wracając jednak do sprawy dyplomacji. Polska miała podpisane sojusze z Rosją, Rumunią, Wielką Brytania i Francją. Dosłownie wszystkie okazały się iluzoryczne. Cóż bowiem się stało po agresji Hitlera? Wielka Brytania i Francja nie zrobiły dosłownie nic, ograniczając się jedynie do wypowiedzenia Niemcom tzw. „dziwnej wojny”, która nie miała większego znaczenia. Nie dziwi to zresztą, jeżeli przyjrzeć się polsko – brytyjskim negocjacjom, które wprawdzie zaowocowały podpisaniem paktu 25 VIII 1939, ale paktu bez realnej gwarancji wsparcia. Dyplomacja polska wykazała wówczas całkowite zaślepienie i naiwność. Do Rosji udał się polski wysłannik ze złotem w celu nabycia broni, został on odrzucony, a ZSRR zerwał z nami stosunki dyplomatyczne, wkrótce też po poważnych problemach placówkę opuścił polski ambasador. Z kolei sprawa Rumunii wydaje się szczególnie ciekawa, ponieważ Polacy z własnej woli zerwali (!) z nią układ i tym krokiem zablokowali sobie możliwość ucieczki na Zachód właśnie przez ten kraj.

Co gorsza przed wojną polski rząd uważał nasz kraj za „ósme mocarstwo świata”, była to ocena utrzymana w konwencji iście sarmackiej megalomanii. Mało tego, zamiast inwestować w uzbrojenie, Polacy zafundowali sobie rozbudowę floty morskiej, później zupełnie bezużytecznej, która nie odegrała praktycznie żadnej roli w działaniach wojennych. Jeszcze gorzej było po ciosie w plecy, jaki zadał nam reżim Stalina 17 IX 1939. Ze względu na informacyjny chaos i brak rozeznania sytuacji, naczelny wódz Rydz-Śmigły wydał osławioną „dyrektywę ogólną” zabraniającą walki z Armią Czerwona. W tej sytuacji jedyną walkę podjął Korpus Ochrony Pogranicza, a paradoksalnie im dalej było od Naczelnego Dowództwa tym opór polskich żołnierzy był silniejszy. Rydz-Śmigły wykazał się jeszcze jednym skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniem, opuścił bowiem stolicę i jej mieszkańców, chcąc sobie zapewnić możliwość uzyskania władzy na emigracji – bezskutecznie.

Analizując błędy popełnione w kampanii wrześniowej należy zwrócić jeszcze uwagą na brak działań Naczelnego Dowództwa zwiększających szanse na przetrwanie. Nie rozbudowano łączności radiowej, dlatego też żołnierze na froncie nie wiedzieli jak mają się zachowywać, nie podjęto większej walki z ZSRR, nie przeprowadzono akcji propagandowej mającej na celu wzbudzenie w społeczeństwie woli walki, nie nagłośniono też polskiej tragedii na Zachodzie, zatem niektórzy obserwatorzy na Wyspach pozwalali sobie wręcz na antypolskie wypowiedzi. Niefortunne noty dyplomatyczne do Francji i Wielkiej Brytanii pozostały bez oddźwięku, a Naczelne Dowództwo prawdę powiedziawszy nie miało żadnego planu na przyszłość, pozwoliło się jedynie zepchnąć w matnię na przedpolu rumuńskim, a stamtąd nie było już ucieczki.

W 1939 roku Polska została zupełnie sama. Prezydent Mościcki, uległy wobec Śmigłego nie zrobił nic. Polska dyplomacja zawiodła, a Naczelne Dowództwo wykazało się skrajną nieudolnością i nieodpowiedzialnością. Poza tym Zachód nie chcąc drażnić ZSRR też nie ruszył nam z pomocą, za co później zapłacił srogą karę, szacuje się, że gdyby alianci zaatakowali Hitlera w 1939 roku, to Wehrmacht zostałby rozbity w ciągu miesiąca. Niestety zwyciężyło poczucie egoizmu, które zemściło się z całą bezwzględnością. To nagromadzenie przeciwności doprowadziło do niesłychanego piekła, jakiego Ziemia nie miała okazji wcześniej widzieć, a którego konsekwencją jest porządek świata, w jakim obecnie żyjemy.

147 czytań

Napisane przez: Tomasz


Czytaj pokrewne:

Car gazu i nafty

Imperium kontratakuje

Lista żydowskich przedsięwzięć - cz. III

Lista żydowskich przedsięwzięć - cz. II

Lista żydowskich przedsięwzięć - cz. I








Komentarze: 3 do “W przededniu apokaplisy”

  1. 10, maj, 2008 o godz. 15:54, sonia pisze:

    ….a ja własnie czytam Anatolija Golicyna….”Nowe klamstwa
    w miejsce starych”….i TAK jakoś nałozyły mi się moje
    smutki na TWOJ Tomaszu- esej….:-(
    smutno…że niczego się nie uczymy……….

  2. 10, maj, 2008 o godz. 17:00, Kasia pisze:

    sonia napisal:

    “smutno…że niczego się nie uczymy……….”

    no musimy powtarzać klasę,albo historię,jak mówią historia kołem się toczy.

    a ja płaczę nad książką; J. Kłusek pt’ “‘Za mało żeby żyć,za mało żeby umrzeć’

  3. 31, maj, 2008 o godz. 16:19, sonia pisze:

    …..Kasienko,
    smutno ale i odważnie,…..szczegolnie TERAZ,
    gdy prawda jest jedna,czyli taka,jaką głosi
    mieszadełko………………
    Dlatego
    warto mowić nie kłamstwom,
    WARTO Rozmawiać,nawet gdy są TO rozmowy Trudne i
    Niedokonczone….warto słuchać prof Wolniewicza
    i WARTO czytać
    nasze gazety,tak jak Nasz dziennik,Nasza Polska
    i im podobne

    nie warto natomiast popierać Różowego Salonu….
    czego MY napewno nie robimy…………….
    i TO jest nasz wkład w Naszą Polskę,Polskę
    wolną od klamstw i wszelkiego draństwa,o którym
    pisze TOMASZ

    uśmiechnij się Kasienko
    i spojrz,że jest nas co raz więcej,że nasza odwaga nie staniała…:))))

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

maj 2008
P W Ś C P S N
« kwietnia   czerwca »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Wasze komentarze