Z Brukseli dotarła do Polski hiobowa wieść. Plan restrukturyzacji polskich stoczni został odrzucony przez Komisję Europejską. Tym razem nie warto się nad tym długo rozwodzić bo wszystko jest jasne. Nasze stocznie muszą upaść, nie ma dla nich ratunku, będą zmuszone zwrócić państwową pomoc. Dla stoczni oznacza to upadłość, ale dla potencjalnych inwestorów będzie to zupełnie nowe rozdanie kart. Czy była szansa aby to inaczej rozegrać i naprawić zaniedbania narastające przez lata? Czy można było temu zapobiec? Odpowiedź jest żywcem wzięta z języka reklamy: można, tylko po co?
Nieoczekiwanie polskojęzyczne media ujawniły notatkę przedstawiciela KE zajmującego się sprawą polskich stoczni, otóż nijaki Karl Soukup miał radzić inwestorom aby wstrzymali się z zakupem stoczni szczecińskiej czekając na ogłoszenie jej upadłości. Powody są oczywiste, przecież cena masy upadłościowej będzie wielokrotnie niższa niż cena stoczni pozbawionej kłopotów finansowych. Kto więc o zdrowych zmysłach, mając taki cynk ze szczytów KE podejmowałby się dokonania wątpliwej transakcji? Wobec tego norweski inwestor Ulstein cierpliwie poczeka sobie kilka miesięcy i za bezcen przejmie koleją polską firmę.
Podobnie było z kopalniami, kiedy to w stanie skrajnej nierentowności przejęli je Chińczycy i teraz stały się nagle kurami znoszącymi złote jajka. Huty z kolei przejmują Hindusi. Innym przykładem grabieży polskiego majątku narodowego jest sprzedaż zakładów papierniczych Kwidzyn. Firma warta 600 milionów dolarów została sprzedana za jedyne 150 milionów dolarów, z czego i tak 30 milionów gdzieś się zapodziało. Cóż się jednak dziwić, skoro obecny premier Donald Tusk jeszcze nie tak dawno mówił, że polski przemysł jest mało albo nic nie wart i w ogóle Polska to panna bez posagu.
Żadne słowa nie mają w tym kontekście większego sensu, bo jak było tak i będzie. A Komisja Europejska po raz kolejny spiskuje przeciwko Polsce karcąc ją za niepokorne zachowanie. To sygnał dla rządu zdrajców z PO i PSL aby poszli za radą prezydenta Chiraca i siedzieli cicho czekając na wytyczne od możnych tego świata. To już kolejny wybryk antypolskich ośrodków zmierzających do upokorzenia naszego kraju. Organizacje żydowskie, Rosja, Unia Europejska i inni osaczają nas stopniowo jak złowrogie wilki. Taki jest los kraju, który się sam nie szanuje, za władców ma obłąkańców, a za społeczeństwo ogłupioną masę pospolitych proletariuszy niezdolnych do samodzielnego myślenia. Anarchia, która od setek lat rozlewa się na ziemiach polskich zbiera straszliwe żniwo zniszczenia i choć nie zdajemy sobie sprawy niebawem jedyną pozostałością po Polsce będą symbole narodowe, nota bene wymyślone i wprowadzone przez masonerię. Nie bez przyczyny Lew Trocki, zbrodniarz i mason najwyższego 33 stopnia powiedział, że nie ma większej ironii, jak ironia historii. Fakt, że przyszło mi zacytować zdanie tego fanatyka jest dowodem na to, iż się nie pomylił.
Dalszy komentarz jest zbędny. Mówiąc językiem Benedykta Chmielowskiego: zbrodnia jaka jest, każdy widzi.


Komentarze: 3 do “Na zgon przemysłu”
Zostaw komentarz