Obozowe msze święte

Walka z religią podjęta po bolszewickiej rewolucji w Rosji nie ma precedensu w najnowszej historii. Okrucieństwo z jakim ją prowadzono, można przyrównać jedynie do prześladowań pierwszych chrześcijan w czasach rzymskich. Duchowieństwo i wiernych poddano represjom, w wyniku których wielu straciło życie. Rozpoczęto niszczenie świątyń, zamieniano je w magazyny lub nawet burzono, przeciwko religii zorganizowano nienawistną kampanię propagandową. Wielu duchownych pozostało jednak wiernych i nawet na zesłaniu czy w łagrach dalej pełnili swą posługę, płacąc ogromną cenę.

Przez sowiecką “nieludzką ziemię” przeszło miliony więźniów, wśród nich wielu Polaków. Jednym z miejsc budzących grozę były okolice Norylska - wielki cmentarz XX-wiecznych niewolników - ofiar komunizmu. Miasto i potężny kombinat miedziowo-niklowy, kopalnie rud metali kolorowych, huty niklu, miedzi, kobaltu, drogi i osiedla, zbudowali łagiernicy.
Dzień katorżnika rozpoczynał się pobudką przed piątą rano. Na śniadanie była kromka chleba i kubek czarnej kawy, później apel, liczenie więźniów i wymarsz do pracy. Do 1953 roku dniówka trwała 12 godzin. Najgorszą robotą było kopanie dołów pod fundamenty. Po powrocie z pracy, o szóstej katorżnicy dostawali lurę zastępującą zupę. Za dużo, żeby umrzeć, za mało, aby żyć - mówili.
Spali w 250-osobowych, szczelnie zamkniętych barakach, w duszącym zapachu potu i odchodów. Zabójczy był również klimat. Mrozy poniżej 40 stopni C były czymś normalnym, przy dużym wietrze temperatura spadała do minus 60 stopni.

Kielich ze szklanki

Gdy człowiek załamał się psychiczne, wtedy nie było już ratunku. Przecież w takich warunkach, gdy najniższym wyrokiem było 15 lat katorgi, nie mieliśmy prawa przeżyć. Otuchy dodawali przebywający z nami księża. Często dzielili się ostatnimi porcjami chleba, wspierali modlitwą. Umieli podnieść na duchu. Ich nazwiska nie mogą zostać zapomniane: ks. Jerzy Rosiek, ks. Kazimierz Romaszkan, ks. Walter Czyszek - wspomina kawaler Srebrnego Krzyża Virtuti Militari, Józef Halski, skazany na katorgę, który prawie 14 lat spędził w Norylsku. Wbrew wszystkiemu przeżył i wrócił do Polski.
Ksiądz Walter Czyszek był jezuitą, który w Związku Sowieckim spędził 23 lata, z czego 15 w więzieniach albo obozach pracy. Swe przeżycia opisał we wspomnieniach “Z Bogiem w Rosji”. Po latach katorgi osadzono go w baraku razem z ojcem Kacprem, gdzie większość stanowili Polacy. Szanowali swego księdza i ochraniali go. Usiłował odprawiać dla nich mszę przynajmniej raz na tydzień. Wino wyrabiali sami z rodzynków, które wykradali w dokach, a do wyrobu hostii “organizowali” mąkę z kuchni. Tego ranka moim kielichem była szklanka, a koperta złotego zegarka służyła mi za patenę. Lecz moja radość z możności odprawienia mszy była nie do opisania - wspominał ks. Czyszek, dla którego była to dopiero pierwsza po 5 latach Eucharystia odprawiona w łagrze.

Jak oni śpiewali!

Ojciec Kasper miał modlitwy mszalne spisane na kawałku papieru. Choć umiałem je na pamięć, byłem tego ranka tak wzruszony i podniecony, że cieszyłem się z ich posiadania. Później zrobił dla mnie ich kopię. Podarłem ją - opuszczając obóz w Dudince - z obawy, że może być odkryta podczas rewizji w nowym obozie. Potem już napisałem te modlitwy z pamięci - zapamiętał ks. Czyszek.

Po śmierci Stalina, w połowie lat 50. obozowy rygor zelżał. Więzienni strażnicy “tolerowali”, albo udawali, że nie dostrzegają religijnych praktyk. Na Boże Narodzenie i na Wielkanoc mieliśmy nawet świąteczne ceremonie w obozie. (…) W takie dni każdy z nas księży odprawiał je w innym baraku. Tu w Kajerchanie po raz pierwszy, od blisko 15 lat, odprawiłem “publicznie” mszę św. dla całego baraku pełnego ludzi - a jak oni śpiewali! Nic dziwnego, że strażnicy ostrzegali ich, by zachowywali się spokojnie. Praktycznie każdy przystępował do komunii św., a ja wygłaszałem po mszy homilię o danym święcie. Zanim zaczęliśmy jeść, błogosławiliśmy jedzenie i śpiewaliśmy uroczystą modlitwę dziękczynną po rosyjsku, następnie kropiliśmy barak święconą wodą - było to już jednak w ostatnim roku uwięzienia księdza Czyszka, tuż przed ogłoszoną amnestią.
Ojciec Marcin Karaś, redemptorysta, w 1952 roku został skazany na 10 lat łagru i wywieziony na Ural, gdzie już dwa lata później zaczął odprawiać dla grona wtajemniczonych msze święte. Swe przeżycia w Związku Sowieckim opisał w książce pt. “Szlakiem zesłańców. Szesnaście trudnych lat w ZSRR 1944-1959″.

Komunia św. ze łzami

Mam hostię (opłatki), wino, puryfikaterz, mszalik! Trzeba się teraz postarać o kielich, patenę i ampułkę. Kielich zdobyłem: flaszeczkę z chemikaliów fotograficznych Agfa. Ampułkę od lekarki naszej - Walentyny Karłownej - flaszeczka z penicyliny. (…) Patena? Wyciąłem denko z garnuszka aluminiowego - wyklepałem, obrobiłem, wyczyściłem i “wspaniała patena”. Wszystko to poświęciłem improwizowaną modlitwą i znakiem krzyża świętego ze słowami: niech te przedmioty do sprawowania ofiary mszy św. błogosławi Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Amen - napisał o. Karaś.
Następnie udawało się mu w drodze na wyrąb lasu zbaczać w gęstwinę i zbudować niewielki szałas, gdzie od 1 października 1954 roku samotnie odprawiał msze św. Mam znakiem krzyża rozpocząć Najświętszą Ofiarę, a tu nagle, z lewej strony, coś mignęło. Drgnąłem, popatrzyłem w bok - ach, duże stado sikorek. Przyglądam im się, a one, dziwna rzecz, nie lecą dalej. Przeciwnie, z drzewka na drzewko zbliżają się do mnie i niektóre ćwierkają! Nawet jedna i druga przyleciała na gałązki powtykane w śnieg. Uspokojony podnoszę rękę i zaczynam: In nomine Patris et… i nagle słyszę nieco z boku za sobą, silne stukanie… Obejrzałem się. Na brzozie, z której zdjąłem korę na dywan, siedział czarny dzięcioł i stukał w nią. I pomyślałem - to mój ministrant zadzwonił na początek mszy św., tak jak to czynią w kościołach, przy wychodzeniu kapłana do ołtarza. Więc już spokojnie odprawiałem mszę św. Sikorki asystowały mi do konsekracji. Potem, z piskliwym świergotem odleciały. Dzięcioł od czasu do czasu stukał dalej. Kończę mszę św. Mówię: Ite, Missa est. I w tym momencie dzięcioł zastukał mocno, jeszcze mocniej i odleciał… Następnie o. Karaś odprawiał potajemnie msze dla jednego Litwina i kilku Ukraińców. Komunię św. przyjmowali ze łzami.

js

Zdjęcia pochodzą z książki O. Marcina Karasia CSsR “Szlakiem zesłańców”
i z wystawy “Polacy w Krasnojarskim Kraju” Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego.

367 czytań

Napisane przez: Kasia


Czytaj pokrewne:

Strefa zemsty

Powstanie Wielkopolskie -wybuchło 27 grudnia 1918 roku.

Rzeczpospolita w obliczu wrogiej koalicji

Car gazu i nafty

17 września 1939 roku - agresja sowiecka na Polskę








Komentarze: 35 do “Obozowe msze święte”

  1. 25, lipiec, 2008 o godz. 22:39, Grażyna pisze:

    -”Jak oni śpiewali “- piszesz Kasiu - a ja oczyma wyobraźni zobaczyłam tych nieszczęśników z wypiekami na wychudzonych twarzach , modlących się przejmującym śpiewem…być może śpiewali Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie.?!
    I tutaj dalej , w cytowanym fragmencie jest mowa o śpiewie uroczystej modlitwy dziękczynnej po rosyjsku. Dla odmiany moja wyobraźnia powędrowała do muzyki Bułata Okudzawy i jego “Modlitwy”. Bardzo lubię właśnie tą Modlitwę i gdy czasem zdarza mi się sięgnąć po gitarę , to zawsze pierwsze akordy są molowe i zarezerwowane właśnie dla tego śpiewu.

  2. 26, lipiec, 2008 o godz. 15:37, Sonia pisze:

    …..następna Piękna DUSZA w Naszym GRONIE,witaj Grażynko
    są modlitwy,które mimo uciekających lat….Wciąż
    TAK samo….bolą……..

  3. 27, lipiec, 2008 o godz. 13:18, Kasia pisze:

    Jedna z najbardziej znanych pieśni Bułata Okudżawy. Pełna refleksji i…jest tak piękna ,że dla nie jednego artysty jest motywem
    a dla mnie jest zawsze pewną lekcją, przypomnienia, jak prosta powinna być modlitwa.

    ~ Modlitwa ~

    “Dopóki ziemia kręci się,
    dopóki jest tak, czy siak,
    Panie, ofiaruj każdemu z nas,
    czego mu w życiu brak:
    Mędrcowi darować głowę racz,
    tchórzowi dać konia chciej.
    Sypnij grosza szczęściarzom
    i mnie w opiece swej miej.

    Dopóki ziemia kręci się,
    o Panie, daj nam znak,
    Władzy spragnionym uczyń,
    by władza im poszła w smak.
    Hojnych puść między żebraków,
    niech się poczują lżej!
    Daj Kainowi skruchę,
    i mnie w opiece swej miej.

    Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
    wierzę w Twą moc i gest,
    Jak wierzy żołnierz zabity,
    że w siódmym niebie jest.
    Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
    Twój ledwie słyszalny głos,
    Tak wszyscy wierzymy w Ciebie,
    nie wiedząc, co niesie los.

    Panie zielonooki spraw,
    mój Boże jedyny, spraw,
    Dopóki ziemia toczy się,
    zdumiona obrotem spraw,
    Dopóki czasu i prochu
    wciąż jeszcze wystarczy jej,
    Daj nam każdemu po trochu,
    i mnie w opiece swej miej!”

  4. 27, lipiec, 2008 o godz. 13:54, Kasia pisze:

    Wideo
    Modlitwa Bułat Okudżawa

    http://www.lastfm.pl/music/Bu%C5%82at+Okud%C5%BCawa/+videos/+1-Db_ydivWdjw

  5. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:16, Grażyna pisze:

    Kasia - ten link , który dałaś - u mnie nie odtwarza video. Są tylko nieruchome fotki Bułata. Czy tak ma być ??

    A ja dla odmiany spróbuje dodać tą Modlitwę w wykonaniu Piotra Frączeskiego- tu poniżej..

    [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=yJ9W9kxve8s&feature=related]

    gdyby nie udało się - to tutaj jest jeszcze raz link odsyłający do filmiku na youtube

  6. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:18, Grażyna pisze:

    nie udało się wkleić - to może dam ten link pod moim nikiem.Myslę,że jak się nadusi na ten nik ( jest w kolorze czerwonym) to powinien się folmik otworzyć. To próbuje…

  7. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:22, Grażyna pisze:

    eeeeeeeeee tam nabałaganiłam tylko. Nie udało się..to proszę o wykasowanie tych nieudolnych prób i przepraszam.
    Ale zanim to wykasujecie - to zrobię jeszcze jedną próbę

    [youtube=http://www.youtube.com/watch?v=yJ9W9kxve8s&feature=related]

  8. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:34, Kasia pisze:

    W przeglądarce Mozailla Fierfox nie odtwarza, się poprawnie ,

    zaś w Internet Explorer tak ,proszę sprawdzić, tak jest u mnie.

    a pani link wkleję bez tych znaczników u siebie bo to one psują odczyt jego ;

    http://www.youtube.com/watch?v=yJ9W9kxve8s&feature=related

    mo to teraz sprawdzimy, ja jestem amatorką w komputerze

  9. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:41, Grażyna pisze:

    Kasia - przecież tutaj w cyberprzestrzeni obowiązuje forma per TY bez względu na wiek i inne “dobrodziejstwa inwentarza”.
    Dlatego proponuję ,żebyśmy mówiły sobie po imieniu. Jestem metrykalna Grażyna.
    Chyba ,że są jakieś inne powody o których nie wiem….:-( i nie możemy być po imieniu ??

  10. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:49, Kasia pisze:

    nie mam żadnych powodów , ale chciałam Cię delikatnie zbadać ,
    czego oczekujesz , a wiek nie ma dla mnie żadnego znaczenia,

    ponadto byłam już na Twoim blogu i bardzo mi się spodobały akwarele,

    patrząc na nie straciłam poczucie czasu , i znowu zatęskniłam do malowania, bo kiedy to już u mnie było.

  11. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:53, Grażyna pisze:

    Sprawdziłam w explorerze. Dawno go nie aktualizowałam , bo jest “bardzo dziurawy” i łatwo ściąga różne wyskakujące okienka i inne nieoczekiwane śmieci. Dlatego używam Firefoxa i prawdę mówiąc przyzwyczaiłam się do niego.I jest tak ,że w eksplorzerze , też nie odtwarza tego filmiku. Komputer domaga się aktualizacji flasha i czegoś tam jeszcze.
    Nie będę tego robić - bo w zasadzie nie potrzebuję tego. Wasz Blog ma taką konstrukcję ,że wszystko widzę prze firefoxa. Jak wklejac tutaj we wpisach linki do youtube - to już wiem a filmik ten co go dajesz Kasiu - obejrzałam inaczej ( stosując metodę typu “kowbojski chwyt”… :)

  12. 27, lipiec, 2008 o godz. 20:58, Grażyna pisze:

    Kasia - te malowanki , to blog Urszuli - mojej netowej koleżanki. Ja się zaczęłam uczyć “pisania ikon” ( bo ikony się pisze) . Bardzo mi się to podoba - ale na razie mam trochę innych zajęć i musiałam chwilowo zrobić przewrę . Nie mogę sie już doczekac , kiedy znowu do tego wróce.
    Ponado Kasiu - mam pytanie - pod Twoim nikiem jest podczepiony link do strony . Czy to Twoja strona ??/

  13. 27, lipiec, 2008 o godz. 21:04, Kasia pisze:

    tak to moja strona,

    a ikony piszesz tradycyjnie , czy unowocześniasz ,
    i czy to prawda że ikony się pisze a nie maluje ?

    ja słyszałam , że nazwa “pisać ikony “,to jest teologia , a nie tylko technika malarska?

  14. 27, lipiec, 2008 o godz. 22:40, Grażyna pisze:

    Kasiu - aż odwołałam się do wikipiedii ,żeby się upewnić , co to znaczy słowo teologia ,żebyśmy były zgodne co do meritum sprawy . Otóż jeżeli przyjąć etymologicznie ,że:

    - teologia to nauka dotyczącą Boga ,
    -ontologiczną zasadą ikony jest Syn Boży - Logos, który jest hipostatycznym obrazem Boga Ojca (Kol 1, 15)……….

    to ja po prostu nie rozumiem Twojego pytania….

    Natomiast z tego co mi wiadomo słowo “pisanie ikon” jest ściśle powiązane z techniką malarską - a mówiąc najprościej - łączy się to z używanymi surowcami oraz sposobem prowadzenia pędzla - podobnie jak przy pisaniu -na przyklad nie poprawia się ponownie mokrego śladu .Ja osobiście staram sie używać surowców i technik związanych z tradycją IV wieku.

  15. 28, lipiec, 2008 o godz. 1:04, Coltrane pisze:

    a ja znalazłem w internecie coś takiego :
    iż “Pisanie ikon jest modlitwą” i dalej “Jeżeli ktoś wybiera obóz ikonograficzny, to znaczy, że zrodziło się w nim, zamiłowanie do życia duchowego, czyli wyjście z tego świata, aby poznać tą piękną sztukę życia z Bogiem - stwierdził ojciec Leoncjusz Tofiluk, pomysłodawca obozów i założyciel Policealnego Studium Ikonograficznego. Młodzi przez prawie dwa tygodnie uczą się pisać ikony. Zaczyna się od sporządzenia wizerunku świętego na papierze, następnie przenosi się go na deski. Młodzież uczy się rozrabiać farby pochodzenia naturalnego i cienkimi warstwami nanoszą je na deskę, tak aby nie było znać pociągnięć pędzla. Każdy po zakończeniu prac nad ikoną zabiera ją ze sobą do domu, jako owoc swojej modlitwy.”
    I na końcu : “Ikona, jako obraz przeznaczony dla kultu, przyjęła się w pierwszej połowie V wieku. Okazją ku temu było przywiezienie do Konstantynopola portretu Dziewicy z Dzieciątkiem, przypisywanego św. Łukaszowi ewangeliście. Dla wierzących nie jest ważne, czy Łukasz namalował, czy też nie namalował tego obrazu, ale istotny jest fakt, że to on jest jedynym ewangelistą, który przekazał nam wiele szczegółów o życiu Maryi. Łukasz przekazał nam bez wątpienia pierwszą “słowną” ikonę, szkicując wewnętrzny portret Bogurodzicy.
    I tak jak Pismo Święte jest słownym wyobrażeniem, obrazem historii świętej, podobnie i ikony tworzą jej wyobrażenie, ale nie słowami, lecz liniami i barwami. Dlatego o malarzu, który tworzy ikony mówi się, że je pisze, a jego ikona jest kontynuacją Objawienia. Ojcowie na VII Soborze Powszechnym stwierdzili, że ikona odgrywa rolę mistycznego pośrednika pomiędzy światem ziemskim i światem niebieskim. ”
    Być może dlatego ktoś powiedział że “pisanie ikon” jest teologią …

    pozdrawiam - z Bogiem

  16. 28, lipiec, 2008 o godz. 7:31, Grażyna pisze:

    Coltrane - masz rację . To o czym piszesz , to tak zwana druga wersja określenia nazwy “pisanie ikon”. Zresztą miałam zaszczyt zapytać o to osobiście Ojca Leoncjusza.
    I skoro sama się wywołałam temat ikon , to czuję się w obowiązku dopowiedzieć , że piękno Ikony odkryłam podczas rekolekcji prowadzonych przez Zgromadzenie Misjonarzy Świetej Rodziny w Bąblinie. To właśnie tam do medytacji i przeżywania modlitwy - uczestnicy są zapraszani za posrednictwem ikon.Zamierzam pisać o tym na moim blogu.Na razie piszę tam o jednym elemencie rekolekcji Bąblińskich - to znaczy o diecie warzywno-owocowej - związanej z postem oczyszczającym …

  17. 28, lipiec, 2008 o godz. 13:47, Kasia pisze:

    Coltrane .., już mi to wytłumaczył , doskonale ,zrozumiał moje pytanie.

  18. 28, lipiec, 2008 o godz. 14:18, Sonia pisze:

    :-)
    dzięki Twojemu pytaniu Kasiu
    i odpowiedzi Coltrane
    w bardzo przejrzysty sposób przekazaliście
    kawał wiedzy…..w powyższej sprawie
    mam nadzieję,ze Ci ktorzy TU zaglądają
    skorzystają z tej wiedzy….:-)

  19. 28, lipiec, 2008 o godz. 17:59, Grażyna pisze:

    No właśnie Soniu , ja też sobie pewne sprawy uporządkowałam i cieszę się ,że dzięki Coltrane odkryłam nową definicję - a mianowice ,że pisanie Ikon jest teologią.
    Kasiu dziękuję ,że swoim pytaniem sprowokowałaś mnie do głębszej refleksji.
    Chwała Panu..

  20. 28, lipiec, 2008 o godz. 18:45, Kasia pisze:

    Jesteś lekiem na zło

    Jesteś lekiem na zło tego świata,
    Opatrunkiem na ranę zadaną przez brata.
    Jesteś pigułką na boleść mej duszy,
    Kojącym balsamem wśród ziemskich katuszy.
    Jesteś żywą wodą, co gasi pragnienie,
    Mocą, co pozwala znieść upokorzenie.
    Jesteś wszystkim i we wszystkim, mój Panie,
    Niech Twa łaska, Twa opieka nigdy nie ustanie.

    Donica

  21. 28, lipiec, 2008 o godz. 20:32, Grażyna pisze:

    Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo,
    że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego,
    kto się do Ciebie ucieka. Twej pomocy wzywa,
    Ciebie o przyczynę prosi.
    Tą ufnoscią ożywiony, do Ciebie,
    o Panno nad pannami i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę,
    przed Tobą jako grzesznik płaczący staję.
    O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi,
    ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj.

  22. 29, lipiec, 2008 o godz. 14:22, Kasia pisze:

    Grażyno , a jak wychodzi Ci twarz , dla mnie jest to najtrudniejsze ,lekkość odzwierciedla osobowość, każdy szczegół nos ,twarz ?

  23. 29, lipiec, 2008 o godz. 15:24, Grażyna pisze:

    Kasiu - zgodnie z zasadą - dla uczących się i początkujących amatorów pisania Ikon obowiązuje zasada dokładnego “odpisania” z istniejącej ikony jakiegoś mistrza. Nie powinno się samodzielnie nic kombinować dopóki umiejętności nie zostaną zweryfikowane przez osoby kompetentne. Takie pisanie , na potrzeby sakralne - jest męczące dla ludzi którzy chcą się “realizować” jako artyści. Tu przy ikonach nie ma dowolności. Obowiązuje wierne kopiowanie pod kierunkiem doświadczonych ikonografów. Dam tutaj link z opisem moich ubiegłorocznych wakacji . Byłam na obozie ikonograficznym. Byli tam różni ludzie - w różnym wieku - chrześcijanie wyznania rzymsko-katolickiego i prawosławni. To również wspaniałe doświadczenie wspólnej ekumenicznej ciągłej modlitwy podczas pracy.Wszyscy czuli silną obecność Bożą.

    http://class.republika.pl/zbiory/plotki/ikony/1.htm

  24. 29, lipiec, 2008 o godz. 15:33, Kasia pisze:

    artystyczna dusza , często jest mało dokładna , a tu potrzeba precyzji.

    myślałam o tym by kiedyś spróbować ale nie wiem czy mi się to kiedyś uda,
    właściwie to ostatnio swoją duszę zaniedbuję, tyle mam propozycji rekolekcji a ja odkładam wszystko na za rok ,, aż padnę z wyczerpania, a dusza będzie do reanimacji, i sama do tego doprowadzam,

  25. 29, lipiec, 2008 o godz. 15:48, Coltrane pisze:

    ulubionym podszeptem szatana jest : później, później, później … ;)

  26. 29, lipiec, 2008 o godz. 15:49, Grażyna pisze:

    Kasiu - dla ludzi wierzących - wystarczy tylko otwarcie się na działanie Boga. Jeżeli naprawdę pragniesz pisać ikony czy pragniesz przeżyć rekolekcje - to powiedz to Jezusowi. On już będzie wiedział , co zrobić z Twoim pragnieniem.Pozwól mu się prowadzić. On nie zastawia przecież żadnych pułapek.
    Jeżeli zaś chodzi o tak zwane “artystyczne dusze malarskie” - to one mają coś co można by nazwać “maniera” ( brakuje mi odpowiedniego słowa). Z autopsji wiem ,że łatwiej jest tym osobom , które są bardzo cierpliwe i nie mają żadnych tzw.zdolności rysunkowych.
    Musiałabyś Kasiu trochę powalczyć ze swoim artyzmem i talentem na czas nauki pisania ikon. Wszystko jest możliwe. Musisz tego bardzo chcieć.

  27. 29, lipiec, 2008 o godz. 15:56, Coltrane pisze:

    do Grabarki mam około 100 km, a jeszcze tam nie byłem … ;)
    najwyższy czas tam się wybrać …

  28. 29, lipiec, 2008 o godz. 17:52, Grażyna pisze:

    Coltrane - ja też tam byłam po raz pierwszy …chociaż mam 6 razy dalej niż Ty. Dla mnie osobiście , to był bardzo wzruszający widok - te setki zatkniętych z ufnością krzyży…i gorąca modlitwa.
    Kiedyś byłam w Taize. Tam jak zapewne wiesz , jest wielki ośrodek ekumeniczny. Wtedy jeszcze żył Ojciec Roger. Tam w takim “namiocie spotkań” wszyscy modliliśmy się o jedność chrześcjan….

  29. 5, sierpień, 2008 o godz. 10:13, Coltrane pisze:

    Grażynka ? a możesz podać namiary na Twoją stronkę ?
    pozdr. - z Bogiem

  30. 5, sierpień, 2008 o godz. 11:26, Sonia pisze:

    Strona Grażyny jest naprawdę ŁADNA i ciekawa….:-)

  31. 5, sierpień, 2008 o godz. 11:32, Sonia pisze:

    Kasieńko
    a TY …? gdzie się zapodziałaś droga Przyjaciółko…?
    byłam na brzozowej 2 ,ale Ciebie
    TAM nie było……….TAK piekne przypomniałaś kawałek HISTORII ,mało znanych
    …. i nagle ZNIKNĘŁAŚ, bardzo mi Ciebie brak………
    Obozowe msze św….TO jedno z piekniejszych wspomnień,
    jakie czytałam…………

  32. 5, sierpień, 2008 o godz. 11:41, Coltrane pisze:

    Soniu, widzę że Ty znasz adres stronki Grażynki …
    a możesz tu zapodać ? z góry Ci dziękuję :)
    z Panem Bogiem

  33. 5, sierpień, 2008 o godz. 16:55, Sonia pisze:

    Drogi Coltrane
    przepraszam,zamykając komputer,dopiero TERAZ
    dojrzałam TWOJE pytanie…..
    po prawej stronie jest wykaz linków,pierwszy jest Blog Lukrecji
    TAK trafiłam na naprawdę bardzo ładną STRONĘ…myślę,że TO
    nasza Grażynka….TAK jakoś TAM “PO NASZEMU” łącznie z adresem
    dotyczącym żródeł termalnych….i podaniem konta….pozdr:-)
    DO
    jutra
    z Panem Bogiem…..TAK mawiała MOJA ukochana ….Przyjaciółka….

  34. 5, sierpień, 2008 o godz. 18:30, Coltrane pisze:

    aha, dzięki Soniu :)
    z Panem Bogiem

  35. 6, sierpień, 2008 o godz. 12:18, Sonia pisze:

    witam :-)

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

lipiec 2008
P W Ś C P S N
« czerwca   sierpnia »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Wasze komentarze