Październik - Miesiąc Różańca.

Dlaczego?

W 1571 r. olbrzymia flota turecka wyruszyła na podbój Europy. Żadne chrześcijańskie państwo nie miało tylu okrętów, by stawić jej czoła. Siły tureckie były tak ogromne, iż zdawało się, że to nie okręty, a całe olbrzymie miasta wypłynęły na otwarte morze w pobliżu Lepanto w zatoce Korynckiej. Sułtan turecki był pewien zwycięstwa.Mówił, że z bazyliki św. Piotra zrobi stajnię dla swych koni.

Wtedy papież Pius V zarządził wielką błagalną modlitwę różańcową.

Żołnierze przystępowali do sakramentów i przygotowywali się do bitwy przez trzydniowy post i modlitwę różańcową.

Hasłem do walki były słowa: „Królowa Różańca Świętego”. Na sztandarze zawieszono ogromny różaniec. W całej Europie zorganizowano procesje różańcowe. Szczególnie uroczyście odbywała się taka procesja w Rzymie, gdzie śpiewając różaniec niesiono po ulicach obraz Matki Bożej.

I wtedy wbrew oczekiwaniom wojskowym 7 października niewielka flota hiszpańska i wenecka odniosły druzgocące zwycięstwo nad flotą turecką.

Stało się jasne, że była to interwencja Matki Bożej. Papież Pius V zdecydował, że fakt ten nie powinien być zapomniany i ustanowił 7 X świętem Matki Bożej Zwycięskiej, które nazwano potem świętem Matki Bożej Różańcowej. Od tego czasu październik jest miesiącem różańca.
źródło: http://www.opoka.org.pl

109 czytań

Napisane przez: AnnaE









Komentarze: 10 do “Październik - Miesiąc Różańca.”

  1. 1, październik, 2008 o godz. 12:41, Kasia pisze:

    Z rożańcem na Turków

    gdyby tak zatwierdzano ustawy obmodlone
    rządzący w jedności ,
    to jak by Polska dzisiaj wyglądała?

  2. 1, październik, 2008 o godz. 13:19, Kasia pisze:

    Marcin Jakimowicz

    Skandal Różańca

    Michał Lorenc - jeden z najwybitniejszych współczesnych kompozytorów muzyki filmowej. Jest autorem muzyki do filmów: “300 mil do nieba”, “Bandyta”, “Zabić Sekala”, “Przedwiośnie”, “Daleko od okna”, “Żółty szalik” i “Symetria”.

    - Co Pana pociągnęło w Różańcu?

    - To nie jest tak, że człowiek wybiera Różaniec. To Różaniec wybiera człowieka, naprawdę. Życie nie jest supermarketem, w którym się wybiera modlitwy, Kościół, sposób wiary czy uprawiania religii. Takie myślenie jest nieporozumieniem. To modlitwa wybiera człowieka. Ona sama przychodzi do niego. Problem w tym, że można to zobaczyć lub nie…

    - Jak Różaniec wybrał Pana?

    - Przychodził od dawna. Kiedyś do głowy by mi nie przyszło, by modlić się Różańcem. Tak jak do głowy nie przyszłoby mi to, by chodzić do kościoła. To nie ja zrobiłem pierwszy krok… To mnie wybrano. Różaniec sam zmusił mnie do tego, bym się nim modlił, i gdy się nie modlę, to sam o tym przypomina….

    - Długo się Pan opierał?

    - Oczywiście. I opieram się do dziś! Codziennie lubię sobie tłumaczyć, że mam mnóstwo ciekawszych rzeczy do zrobienia, setki pomysłów przynoszących większe korzyści. Tymczasem Różaniec okazuje się największy, najmocniejszy. Ta modlitwa ma dla mnie niewiarygodną siłę.

    - Dlaczego? Widzi Pan jakieś owoce tej modlitwy?

    - Żyję. To najważniejszy owoc. Więcej nie mam…

    Ale, gdy już rozmawiamy o owocach modlitwy, to uwaga: Różaniec to nie jest narzędzie do “odczyniania zsiadłego mleka”. To więź, budowanie delikatnej relacji, której nie ośmielę się nawet nazwać. Nie dziwię się, że Żydzi nie używają słowa “Bóg”, by nie zamknąć w słowie tej niewiarygodnej przestrzeni, którą jest osobowy Stwórca.

    - A Różaniec nie zamyka Pana Boga w słowie?

    - Pozorne gadulstwo Różańca nie jest istotne, naprawdę. Bo stan, jaki się osiąga w czasie tej modlitwy pojawia się niezależnie od naszej woli, od tego, jak intensywnie podążamy za rozważanymi tajemnicami. To łaska, dar, tajemnica. Ale przecież już sama wiara w naszego Boga jest wiarą, którą należy odesłać do domu wariatów! Tu “po ludzku” nic się nie zgadza! Maryja - dziewicą? Wniebowstąpienie? Zmartwychwstanie? To są same niewiarygodne historie, przy których Marsjanie to kaszka z mlekiem… Przyzwyczailiśmy się, niestety, do tego. Dla ludzi zmartwychwstanie nie jest już cudem. Dla mnie jest. Dla mnie skandalem jest na przykład to, że w czasie Eucharystii spożywam Ciało i Krew mojego Boga. To dla mnie niewiarygodne. Ale są ludzie, którzy przychodzą na Mszę jak do baru mlecznego, “wciągają” Komunię, “bo im się należy”. Bo, jak twierdzą, “nie zgrzeszyli”. Ja grzeszę. Przyjmowanie Komunii jest dla mnie tajemnicą…

    - Kilkadziesiąt razy dziennie prosi Pan Maryję, by modliła się “w godzinę śmierci”. Wierzy Pan, że wpadnie po śmierci w Jej objęcia?

    - Ja nie mam wiary. Ja obstawiam. Jeżeli wpadnę w Jej objęcia, będę uratowany. Znam jednak mój grzech i boję się, że może być inaczej… Przecież codziennie kilkadziesiąt razy mówię też: “Módl się za nami grzesznymi”. Nie: za “nami, aniołami”, ale “za nami, grzesznikami”. Ja wiem, co mówię. Znam z grubsza, miarę moich grzechów. Naprawdę się nie wygłupiam. Jeśli wpadnę w Jej objęcia, będę ocalony.

    opr. mg/mg

  3. 4, październik, 2008 o godz. 0:58, Asia pisze:

    Obietnice Matki Bożej dla odmawiających Różaniec Święty
    dane bł. Alanowi de Rupe :

    1. Wszyscy, którzy wiernie Mi służyć będą odmawiając Różaniec św. otrzymają pewną szczególną łaskę.

    2. Wszystkim odmawiającym pobożnie mój Różaniec przyrzekam Moją szczególniejszą opiekę i wielkie łaski.

    3. Różaniec będzie najpotężniejszą bronią przeciw piekłu, wyniszczy pożądliwości, usunie grzechy, wytępi herezje.

    4. Cnoty i święte czyny zakwitną - najobfitsze zmiłowanie uzyska dla dusz od Boga; serca ludzkie odwróci od próżnej miłości świata, a pociągnie do miłości Boga i podniesie je do pragnienia rzeczy wiecznych; o, ileż dusz uświęci ta modlitwa.

    5. Dusza, która poleca Mi się przez Różaniec - nie zginie.

    6. Ktokolwiek odmawiać będzie pobożnie Różaniec św., rozważając równocześnie Tajemnice Święte nie dozna nieszczęść, nie doświadczy gniewu Bożego, nie umrze nagłą śmiercią; nawróci się, jeśli jest grzesznikiem, jeśli zaś sprawiedliwym - wytrwa w łasce i osiągnie życie wieczne.

    7. Prawdziwi czciciele Mego Różańca nie umrą bez Sakramentów Świętych.

    8. Chcę, aby odmawiający Mój Różaniec, mieli w życiu i przy śmierci światło i pełnię łask, aby w życiu i przy śmierci uczestniczyli w zasługach Świętych.

    9. Codziennie uwalniam z czyśćca dusze, które Mnie czciły modlitwą różańcową.

    10. Prawdziwi synowie Mego Różańca osiągną wielką chwałę w niebie.

    11. O cokolwiek przez Różaniec prosić będziesz - otrzymasz.

    12. Rozszerzającym Mój Różaniec przybędę z pomocą w każdej potrzebie.

    13. Uzyskałam u Syna Mojego, aby wpisani do Bractwa Mojego Różańca - mieli w życiu i przy śmierci za braci wszystkich mieszkańców nieba.

    14. Odmawiający Mój Różaniec są Moimi dziećmi, a braćmi Jezusa Chrystusa, Syna Mojego Jednorodzonego.

    15. Nabożeństwo do Mego Różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do Nieba.

  4. 4, październik, 2008 o godz. 14:02, Sonia pisze:

    witam Droga AnnoE:)
    i droga Kasiu

  5. 4, październik, 2008 o godz. 14:09, Sonia pisze:

    …TAK pieknie TU się zrobiło,że nawet nie wiem
    jak zacząć….
    może starym zwyczajem powiem
    Dobry Dzień….
    różancowy pazdziernik,To wyjątkowy miesiąc,ludzie
    zjednoczeni w wspolnej modlitwie
    mają w sobie coś
    niewyobrażalnie pięknego i optymistycznego….
    pamiętam trudne lata dlaPolski
    i rozmodlonych ludzi,kobiety z różancami w reku
    i niepowtarzlny klimat TAMTYCH lat…
    i wymodlono
    i Kardynała i Naszego Wielkiego Papieża i Polskę
    wolną od obcych wojsk….
    czy TO nie prawdziwy
    cud modlitwy Narodu…?

  6. 4, październik, 2008 o godz. 14:24, Sonia pisze:

    Kasiu
    podzieliłaś się z nami przepięknym wyznaniem wybitnego
    kompozytora
    powiedział….”to różaniec mnie znalazł”
    a kiedy ja wzięłam do ręki TAK naprawdę różaniec….?
    AnnoE i Kasienko
    dobrze pamietacie te straszne dni,dni pełne płaczu i żalu,
    gdy odchodził NASZ PAPA……….
    wtedy świadomie przytuliłam paciorki różanca poświęcone
    Jego ręką
    i modliłam się, jak nigdy dotychczas….aż pękł….
    Dzisiaj lezy przy Jego wizerunku
    przypominając o SOBIE

    a przecież WCZESNIEJ
    całe moje zycie,TO obraz bliskiej mi Osoby…z różancem w dłoni
    …wszędzie,
    w pociągu,w drodze,w domu,w naszym ogrodzie-lesie
    na cmentarzu…TAK jak moja Ciocia,czy Stryj…..
    nie umiałam,nie chciałam…? sama już nie wiem ,DLACZEGO
    wcześnie nie było mnie z NIM…?
    dopiero WTEDY,gdy Bóg powoływał do siebie Jana Pawła II,
    pokochałam GO………….i TAK już zostało …:)

  7. 4, październik, 2008 o godz. 14:36, Kasia pisze:

    Od dziecka chodziłam na rożaniec, i ciągle nie mogłam zrozumieć o co w nim chodzi.Czasami nadal nie mogę zrozumieć.
    Poprostu wchodzę do wnętrza dwie Zdrowaśki i już mnie nie ma, i martwię się czy się modlilam czy nie?
    Wiem już że rózaniec to wielka tajemnica. Do kazdego przemawia inaczej, każdy inaczej go odbiera. I oto chodzi w modlitwie ,że modlimy się nawet razem ,albo osobno, ale wobec Boga jesteśmy każdy osobno, jakby nikogo na świecie nie było, i to jest najpiękniejsze.

  8. 4, październik, 2008 o godz. 14:39, Sonia pisze:

    :)
    serdecznie witam również Asię…
    w TEN Pazdziernikowy Dzień,Dzień Maryjny….

  9. 4, październik, 2008 o godz. 14:50, Sonia pisze:

    …Kasieńko
    ktoś bardzo dawno TEMU,też TAK mowił,że różaniec
    TO wielka Tajemnica
    Boże, jak TO było dawno…………:)
    a jednak nic się nie zmieniło,może TYLKO TO,
    ze brak od dawna pewnej STARSZEJ PANI,która to mowiła…
    Kasieńko
    podobny mam zwyczaj
    uwielbiam wejść w ciągu DNIA
    do prawie pustego Koscioła,poczuć Jego zapach i zapatrzec się
    w czerwone ŚWIATEŁKO
    cisza,palące się świece….i gdzieś przycupnięci ludzie,rozmodleni,
    proszący o łaskę….
    tych minut nie zamieniłabym na nic……..
    czy TO
    już różaniec,czy Też modlitwa..?
    myślę
    ze są to takie niewiednące nigdy płatki rózy,
    o czym
    TAK pięknie pisałyście wcześniej……:)

  10. 4, październik, 2008 o godz. 15:05, Kasia pisze:

    U nas kościół jest zamknięty w ciągu dnia niestety,
    za to w Toruniu, gotycka atmosfera mój ulubiony pod wezwaniem WNMP

    wchodzę i i tak siedzę przed ołtarzem,
    kiedyś byłam taka gadatliwa na modlitwie, wszystko Bogu opowiadałam tak jakby o tym nie wiedział .
    Teraz teraz ja milczę ,Bóg milczy, i tak sobie milczymy, jest dobrze. Chyba że mam jakiś bałagan w duszy, wtedy wysiedzieć nie mogę, nawet tej ciszy się boję w kościele ,a jeszcze bardziej w duszy, no ale potem wszystko wraca, jak to w życiu raz lepiej ,a raz gorzej.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Podgląd komentarza:

 

październik 2008
P W Ś C P S N
« września   listopada »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wasze komentarze